Popularny SZUMIĄCY MIŚ zaburzył sen mojego dziecka

Sen to było moje największe zaskoczenie jeśli chodzi o dziecko. Tyle razy słyszałam jak ludzie mówili: „Spać jak niemowlę”. Od momentu porodu, kiedy zrozumiałam co to znaczy (może nie zawsze, ale w naszym przypadku tak było), nikomu tego nie życzę, nawet wrogom (choć ich nie mam, ale gdybym miała, to też bym nie życzyła, aż tak źle:)). Generalnie sen nigdy nie był ważny w moim życiu, a na pewno nie był najważniejszy, bo zawsze było tyle do zrobienia i wydawało mi się, że SZKODA CZASU. Tak, wiem, dziś sama się za to wstydzę, ale na pocieszenie powiem coś, co chyba wiecie, tzn. że i tak nie da się wyspać na zapas. Dziś sen przyjęłabym w każdej ilości, a po „przespanej” (czyli 2-3 pobudki) nocy, czuję się jak młody bóg! Mogę góry przenosić! Continue reading „Popularny SZUMIĄCY MIŚ zaburzył sen mojego dziecka”

Trenerzy snu, czyli „Pomocy, moje dziecko nie chce spać”

Trenerzy snu – choć sama nazwa brzmi nieco odpychająco, to osoby które zajmują się zawodowo pomocą w problemach ze snem dziecka. Najczęściej chodzi oczywiście o sen niemowlęcia, bo w większości przypadków po okresie niemowlęcym problemy te się normują. Continue reading „Trenerzy snu, czyli „Pomocy, moje dziecko nie chce spać””

Codzienna czynność, która sprawiła, że moje dziecko odrzuciło pierś z dnia na dzień

Od chwili gdy moje dziecko przyszło na świat, karmiłam je wyłącznie piersią .  I muszę powiedzieć, że od początku wyglądało to dobrze, bo właściwie nie miałam żadnych problemów z pokarmem, ani przystawianiem, a Mała szybko nauczyła się ssać i połykać. I tak sobie żyłyśmy 5 miesięcy, można powiedzieć, że przywiązane do siebie, bo Martusia odrzuciła wszelkiego rodzaju butelki. I nawet żadne tam AVENTy natural tutaj nie pomogły, ani chytre i przebiegłe sposoby „oszukiwania” dziecka, jak np podawanie butelki przez sen. Jak tylko się zorientuje, że w buzi ma kawałek plastiku, a nie mięciutką pierś, to rozległa się głośny płacz i o śnie nie ma już w ogóle mowy. Dietę zaczęłam rozszerzać trochę później, więc jedyne co Marta jadła to mój pokarm i to tylko w tej jednej postaci- podany prosto z piersi.

I pewnego dnia, ni z tego ni z owego, Marta odmówiła jedzenia. Wyglądało to tak, że jak normalnie przystawiałam ją do piersi to dosłownie rzucała się na nią z apetytem, a tym razem nawet przy próbie przystawienia (a gdzie tam przystawienia! zbliżenia!) dostawała dzikiej histerii! Wyrywała się, wyginała w tył, robiła niemal mostek, żeby tylko jak najdalej się ode mnie odsunąć. Byłam w zupełnym szoku i nie wiedziałam co się dzieje. Mijała godzina za godziną, a dziecko dalej nie chciało jeść. Mogłyśmy się bawić, nawet na drzemkę się zgodziła, ale o jedzeniu nie było mowy. Oczywiście zaczęłam już snuć fatalistyczne wizje, że trzeba będzie jechać do szpitala, że zaraz weekend, lekarza nie będzie w przychodni, a dziecko mi się zagłodzi. No więc trzeba było szukać rozwiązania, bo przecież uwielbiała jeść z piersi, więc dlaczego nagle nie chce i to tak stanowczo jej odmawia?

Pierwsze podejrzenia padły na mleko: że albo go nie ma, albo jest za dużo i za szybko się leje, albo zmieniło smak, albo… no już sama nie wiem co jeszcze! W każdym razie po chwili uświadomiłam sobie, że przecież dziecko nawet nie próbuje ssać piersi, więc nie może o to chodzić, a zatem pierwsze przypuszczenia trzeba było odrzucić.

No to szukamy dalej. Jeśli nie chodzi o mleko, to może… zęby? No tak, od jakiegoś czasu mamy objawy ząbkowania. Bolą ją dziąsełka i dlatego nie chce jeść. To byłoby nawet całkiem prawdopodobne. Wymasowałam dziąsła, posmarowałam niezawodnym Dentinoxem, ale … bez zmian. Ciągle ta sama histeria i tylko przy zbliżaniu do piersi.

Od ostatniego karmienia, które miało miejsce nad ranem, minęło już prawie 6 godzin!  Przerażona tym, że dziecko w końcu się odwodni, a zmian na lepsze nie widać, zadzwoniłam do przychodni. Pielęgniarka wyraziła stanowczo swoje niezadowolenie z faktu, ze dzwonię w piątek popołudniu i zasugerowała, że jestem niepoważna, że nie zadzwoniłam wcześniej, bo teraz jest już tylko jeden lekarz  i co ona właściwie ma zrobić. A w ogóle to ja chyba sobie nie zdaję sprawy, ile ona ludzi już dopisała, bo wszyscy nagle chorzy w piątek wieczorem. No ale nie dałam za wygraną, więc musiałam odpowiedzieć jeszcze na masę pytań, w wyniku których moja rozmówczyni postawiła diagnozę: „A widzi pani! Dziecko nie robiło kupy od 3 dni! To na pewno dlatego!”. Na nic tłumaczenia, że dziecko jest tylko na piersi, że zwykle robi raz na 3 dni, ale zdarza się rzadziej. To, że pediatra o tym wie i nie widzi w tym nic nieprawidłowego też jej nie przekonało. W końcu się udało! Wymusiłam na niej obietnicę, że spyta pani doktor, czy nas przyjmie. Ale na koniec rozmowy usłyszałam jeszcze bezcenną radę: „Niech pani sobie to jeszcze przemyśli, bo ona powinna już zrobić kupę!” 😉

Czekając na telefon od pielęgniarki, podjęłam kolejną próbę przystawienia Małej. Reakcja niezmiennie histeryczna. Widać, że dziecko było mega głodne, więc już mi się serce krajało, no ale co robić. W końcu udało się ja oszukać podanym do ssania palcem, którego podmieniłam na pierś. Cały czas trzeba było jej szumieć nad głową, uspokajać i głaskać, bo się wyrywała i buntowała. No ale jadła, więc to najważniejsze. Po karmieniu, krótszym niż zwykle, ale zawsze coś, cała szczęśliwa, odwołałam lekarza. Co za ulga. Przeszło jej wreszcie!

Minęło kilka godzin i Mała znów zrobiła się godna. Woła o jedzenie, ale przy przystawianiu jej do piersi ryk straszny. Znowu to samo! Załamałam się, bo był już wieczór i nie wiadomo co robić. Czy dziecko może tak z dnia na dzień po prostu odrzucić pierś? I co robić, skoro ona nic innego nie akceptuje! Przy butelce reakcja jest podobna. Spróbowaliśmy podać moje mleko łyżeczką. Zjadła, ale się krztusiła. Nie umie jeść w ten sposób. Byłam totalnie przerażona wizją całej nocy z rozhisteryzowanym dzieckiem, które jest głodne, ale z jakiegoś powodu odmawia jedzenia. Czy to już koniec karmienia piersią?  I jak nauczyć ją w ogóle z dnia na dzień jeść inaczej?

Cała rodzina w międzyczasie przegrzebywała internet. Kto nie uspokajał dziecka, siedział na dyżurze przed komputerem lub telefonem. Szukaliśmy wszystkich rozwiązań, o co może chodzić. I w końcu o całym dniu męki wpadłam na jakąś niepozorną stronę internetową, gdzie jedno z pierwszych zdań, które przeczytałam brzmiało tak: „Dziecko bardzo mocno reaguje na zapachy”. Wtedy sobie przypomniałam swój poranek. Po porannym karmieniu, użyłam mojej nowej wody toaletowej. Nie żeby jakoś dużo, zapach nie ciągnął się za mną przez 50 m. Normalnie, subtelnie, dwa psiknięcia w okolicy szyi, w zgięciu łokcia i nadgarstka. Jak mój mąż to usłyszał, to powiedział tylko: „Dobra, leć się kąpać”.

Wróciłam z kąpieli, dziecko w skrajnej histerii, zanosiło się płaczem. Z głodu. Serce się kraja. Wzięłam ją na ręce, przystawiłam do piersi, a ona rzuciła się na mnie – jak jeszcze nigdy. Jakby chciała powiedzieć: „Mamo, wróciłaś! Gdzieś ty była? Jakaś obca baba chciała mnie nakarmić, ale się nie dałam!” Widok był bezcenny. Dziecko się do mnie przykleiło i nie chciało się odessać. Nadrabiałyśmy prawie cały dzień bez jedzenia i bliskości.

Nigdy bym nie uwierzyła, że dziecko potrafi być tak wrażliwe na zapach, więc nawet nie przyszło mi to do głowy. Na szczęście nasza historia skończyła się bardzo dobrze (Mama wróciła 😀 ) Miałyście podobne historie ze swoimi Pociechami? Dajcie znać!:)

 

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

Dziękuję!

Jedno małe postanowienie Noworoczne, które powinna podjąć każda Mama!

Kilka dni temu pożegnaliśmy się z poprzednim rokiem. A z Nowym Rokiem jest tak, że chce się coś zmienić, coś zacząć od nowa, choćby to miały być tylko na papierze spisane plany, postanowienia i złudne nadzieje na to, że „od jutra” wszystko będzie inaczej. Można by było się zastanowić jakie marzenia może mieć Mama? W końcu Mama powinna przede wszystkim mieć obowiązki, a w kwestii postanowień noworocznych, może co najwyżej nabawić się frustracji, jeśli dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak bardzo jej  codzienność zależy od dziecka. Continue reading „Jedno małe postanowienie Noworoczne, które powinna podjąć każda Mama!”

Rzecz, która niszczy życie i obrzydza macierzyństwo.

Są takie dni, że ma się ochotę krzyczeć i bić głową w mur. Albo wyjść z domu niepostrzeżenie i zniknąć na kilka dni. Zaszyć się w jakimś miejscu, do którego nikt nie ma dostępu. Przez chwilę być tylko ze sobą i dla siebie. Wziąć głęboki oddech i odetchnąć z ulgą. Przypomnieć sobie jak brzmi cisza… Continue reading „Rzecz, która niszczy życie i obrzydza macierzyństwo.”

Siedzę w domu z dzieckiem i się obijam.

Co jest lepsze? Siedzenie w domu z dzieckiem, czy praca, podczas gdy ma się małe dziecko? Oczywiście nie każdy stoi przed takim wyborem, bo niektórych życiowa sytuacja zmusza do bardzo szybkiego powrotu do pracy i nikt ich nie pyta, co by woleli… Temat jest ostatnio bardzo często poruszany przez blogerów i nie tylko, dlatego i ja postanowiłam dorzucić do dyskusji swoje 3 grosze. Continue reading „Siedzę w domu z dzieckiem i się obijam.”

Życzliwe porady, które robią z ciebie złą Matkę

Wielu ludziom wydaje się, że dziecko jest sprawą ogółu społecznego. Od momentu narodzin… a nie! właściwie od momentu poczęcia ludzie interesują się tobą i twoim dzieckiem, obdarzając je należytą troską. Kto przeżył ciążę i nie usłyszał choć raz uwag o tym, co ma jeść, pić, czego nie robić?- ręka w górę! Z uśmiechem na ustach wspominam te mniej lub bardziej życzliwe porady, które wtedy często brałam sobie do serca w trosce o Maleństwo. Teraz pewnie mądrzejsza o swoje doświadczenia, wiem, że słuchać trzeba przede wszystkim siebie, a rady innych brać z przymrużeniem oka. Continue reading „Życzliwe porady, które robią z ciebie złą Matkę”

Projektor i lampka Żabka BRIGHT STARTS

Zbliża się okres świąteczny,  a w sklepach zaczyna się prezentowy szał, który chyba wszystkich rodziców przyprawia o zawrót głowy. Co kupić, żeby nie przepłacić, żeby zainteresować dziecko na dłużej, dać mu bezpieczeństwo i komfort użytkowania, a także zadbać o jego rozwój adekwatny do wieku? Continue reading „Projektor i lampka Żabka BRIGHT STARTS”

5 rzeczy, których NIE MOŻESZ ROBIĆ jeśli masz wymagające dziecko

Całymi dniami nosisz dziecko na rękach, a w przerwach kiedy nie dajesz już rady uspokajasz dziecko piersią. Nie masz czasu umyć zębów. Pójście do toalety, zawsze odbywa się w towarzystwie, a w przeciwnym razie narażasz się na bezzwłocznie uruchomioną syrenę alarmową, którą usłyszy całe osiedle, a jego mieszkańcy z pewnością bezbłędnie oskarżą cię o krzywdzenie potomka. Continue reading „5 rzeczy, których NIE MOŻESZ ROBIĆ jeśli masz wymagające dziecko”

Gdy zostajesz mamą wsiadasz do pociągu, który nigdy się nie zatrzyma

Stałam na peronie, czekając na swój pociąg. Obok mnie było mnóstwo ludzi. Oni też czekali. Jedni młodsi, drudzy starsi. Niektórzy z nich czekali już bardzo długo, inni dopiero przyszli. Mi bliżej było do tej drugiej grupy. Byłam pełna nadziei. Wierzyłam, że podróż, która ma się rozpocząć, gdy wsiądę do pociągu będzie najpiękniejszą w życiu. Wiedziałam też, że będzie wyzwaniem. I przyznam się Wam, że czasem się trochę tego bałam. Bałam się wsiąść. Ale ostatecznie bardziej chciałam, niż się bałam, dlatego też nie zawróciłam z tego peronu i nie wróciłam do domu.  Continue reading „Gdy zostajesz mamą wsiadasz do pociągu, który nigdy się nie zatrzyma”