5 rzeczy, za które kocham Karmienie Piersią!

Przypominam sobie początki mojego karmienia piersią – jeszcze w szpitalu. Intuicyjnie nie chciałam podawać dziecku butelki, choć położne sugerowały, żeby to zrobić, bo Mała miała żółtaczkę i ciągle spała. Teraz chce mi się śmiać z tego jak wyglądała moja determinacja, gdy po porodzie molestowałam położne, żeby mi pomagały, jak nie radziłam sobie z dobudzaniem dziecka na karmienie. Co 2-3 godziny dzwoniłam do nich i prosiłam o pomoc. Jak w nocy przychodziłam do ich pokoju, to już nawet nie pytały po co przyszłam, tylko od razu brały się za Małą. Już miały mnie dość i jak przychodziły do mojego pokoju, to śmiał się na sam mój widok. Ale skutek był taki, że od drugiej doby Marta zaczęła przybierać na wadzę, a ja się tyle nauczyłam w szpitalu, że już później nie miałam żadnych problemów z karmieniem i pokochałam je za co najmniej kilka rzeczy!

Pokarm mam zawsze przy sobie

Czasem sobie myślę, jak to by było, gdyby trzeba było nosić przy sobie mleko, butelkę i pewnie jeszcze podgrzewacz. Potem szykować mleko, podgrzać, sprawdzić temperaturę i dopiero podać dziecku. Pewnie kwestia przyzwyczajenia, ale bardzo cieszy mnie każda kwestia w której mogę sobie pozwolić na małe lenistwo. Nie da się ukryć, że karmienie piersią jest też oszczędnością czasu, bo nie trzeba nic przygotowywać, jak dziecko daje sygnał, że by coś zjadło. Swoją drogą dzieci żywione mlekiem modyfikowanym muszą być niesamowicie cierpliwe, bo moja Marta już dawno wypłakałaby wszystkie łzy w oczekiwaniu na swój posiłek. Jak jest głodna, to musi dostać od razu, bo inaczej całe osiedle się dowie, że mama się nad nią znęca! 😉 A tak poważnie, to fajnie jest wyjść z domu i myśleć tylko o zabraniu pampersów, bo całodobowy bufet mam zawsze przy sobie. Pokarm zawsze ma idealną temperaturę i nigdy nie trzeba zmywać po posiłkach!

Bliskość z dzieckiem

To jest niesamowite uczucie, jak dziecko patrzy na mamę swoimi wielkimi wdzięcznymi oczkami w czasie ssania piersi. My jesteśmy teraz na etapie masaży, bo Marta w trakcie karmienia, jeździ jeszcze swoją małą rączką po moim ciele i mnie masuje 🙂 To jest taki czas, kiedy jestem w całości poświęcona dla dziecka, bo w końcu ciężko jest robić obiad, sprzątać, czy prasować, karmiąc. Druga kwestia jest taka, że mama jest dla dziecka jedyna na świecie. Moje dziecko nie chce butelki, nie chce smoczka, a jak zareagowała, gdy mnie nie „poznawała” napisałam tutaj . Oczywiście jest to czasem uciążliwe, bo nie możemy się rozstać nawet na 3 godziny, ale  patrząc na to z drugiej strony: dla mojej Marty jestem jedyna na świecie, która mogę jej dać jeść, bo od nikogo innego nie weźmie. I cieszę się tą wyłącznością, bo kiedyś to się skończy! 🙂

Czas dla siebie

Wiele kobiet narzeka na brak czasu dla siebie od kiedy zostały mamami. To prawda, a już przy wymagającym dziecku, faktycznie bywa bardzo intensywnie. Nie mniej jednak jeśli karmimy piersią, to co jakiś czas musimy sobie zrobić przymusową przerwę. Niezależnie od tego ile mamy do zrobienia i tego, że może normalnie nie pozwoliłybyśmy sobie na odpoczynek, ale tutaj to już nie jest nasza potrzeba, tylko dziecka, a jemu się przecież nie odmawia 🙂 To jest właśnie mój czas dla siebie. Zwykle Marta po chwili zamyka oczka, a ja mogę sobie wyciągnąć książkę, albo zobaczyć co się dzieje na fb (choć to bywa niebezpieczne, bo czasem wydłuża znacznie czas karmienia 😀 )

Daje dziecku to, co najlepsze

Właściwie od tego punktu chyba powinnam zacząć. Jak dotąd nie wymyślono nic lepszego dla dziecka, niż mleko matki. Oczywiście, wiem, że wiele osób powie teraz: „Ja karmię modyfikowanym i żyje”,  jednak niepodważalne jest to, że karmienie piersią zaspokaja wszystkie potrzeby dziecka w sposób doskonały i tej cechy nie mogą zapewnić mu żadne inne mieszanki. I taką informację możemy przeczytać nawet na opakowaniu mleka modyfikowanego. 😉

Mogę spać w trakcie karmienia

O tym, jak uciążliwe bywają nocne pobudki, gdy jest ich więcej niż godzin snu, nie muszę chyba przekonywać żadnej mamy. Ale tym bardziej cieszę się, że moja aktywność w czasie nocnych pobudek ogranicza się do przystawienia dziecka do piersi i mogę sobie spokojnie dalej przysypiać. Szykując butelkę i trzymając ją z pewnością nie jest to możliwe. Oczywiście mówi się, że dzieci karmione mlekiem modyfikowanym nie budzą się tak często w nocy. Nie wiem czy to prawda, na pewno zależy to w dużej mierze od dziecka. Ja i tak tego nie przetestuję na swoim bo butelka u nas służy tylko jako gryzak 🙂

Gdybym miała jeszcze raz wybierać, czy nie zacząć od butelki, na etapie gdy jeszcze dziecko nie znało piersi, nie zawahałabym się nigdy! A Wy? 🙂

  • Gaja

    Fajny tekst. Dużo kobiet uważa, że karmienie piersią to wiele wyrzeczeń. W rzeczy samej, trzeba sobie pewnych rzeczy odmówić, ale czego nie robi się dla dziecka. Za to jest to zdecydowanie najwygodniejsza forma karmienia dziecka. Nie trzeba bawić się z tymi butelkami, podgrzewaczami itd. No i co najważniejsze, podajemy swojemu dziecku, to co dla niego najlepsze. Zapraszam do mnie na http://www.gajablog.pl

  • Nie da się ukryć, że poza tym, że jest najwygodniej, to jest też najtaniej 🙂 A wyrzeczenia? To prawda, bo np w nocy nikt nie zastąpi Mamy, ale szczerze mówiąc czuję, że za tym akurat będę tęsknić, jak się skończy… 😉