Trenerzy snu, czyli „Pomocy, moje dziecko nie chce spać”

Trenerzy snu – choć sama nazwa brzmi nieco odpychająco, to osoby które zajmują się zawodowo pomocą w problemach ze snem dziecka. Najczęściej chodzi oczywiście o sen niemowlęcia, bo w większości przypadków po okresie niemowlęcym problemy te się normują.

O trudnościach ze snem dziecka można by pisać wiele, nie jest jednak tajemnicą, że są rodzice, którzy są już skrajnie wyczerpani  i stojąc na skraju depresji, szukają pomocy. Są też tacy, którzy w akcie desperacji chwytają się innych metod, czyli decydują się na wypłakiwanie dziecka lub podanie mu środków nasennych. Podobno i takie rzeczy się zdarzają. Słyszałam również jak mamy mówią z satysfakcją: „Podałam lek przeciwbólowy i pięknie po nim spał. Musiało go coś boleć”. No niekoniecznie. Być może dziecko zasnęło, bo zostało otumanione środkiem przeciwbólowym, a to jest różnica, choć efekt będzie wyglądał podobnie („przecież śpi, prawda?”). Otóż cel NIE uświęca środków, więc jeśli naszym celem jest zdrowy sen dziecka, to nie znaczy, że wszystkie metody są dozwolone. Również korzystając z pomocy konsultanta, trzeba pamiętać, że nie musimy się na wszystko godzić i powinniśmy na początku jasno określić na co się nie zgadzamy.

Dlaczego tak trudno przyznać, że potrzebuje się pomocy?

Zobacz, co chcą wmówić nam ludzie. Dwie rzeczy. Z jednej strony usłyszysz zdania w stylu:

„Ona już powinna przesypiać noce”, „Dziecko tobą manipuluje” i „Przyzwyczaiłaś to teraz masz”, „popłacze trochę i zaśnie, nic jej nie będzie”

Inni powiedzą ci, że:

„Nie przejmuj się, wyrośnie z tego”, „Daj spokój, wszyscy przez to przechodziliśmy”, „Chciałaś mieć dzieci, to masz”, „A ty myślałaś, że macierzyństwo to jest odpoczynek?”.

Co z tym zrobić? Nie słuchać. Ani jednego, ani drugiego. Wszystkie te zdania, choć powtarzane często, nie są prawdziwe. Warto słuchać tylko tych, którzy chcą pomóc i oferują konkretną pomoc, a nie wmawiają ci, że jesteś złą matką, albo, że to, że słaniasz się na nogach z wycieńczenia jest normalne. Nie tylko nie jest to normalne, ale też fatalnie wpływa na dziecko.

Kiedy należy szukać pomocy?

Jeżeli do konsultanta zgłasza się mama, która chciałaby, żeby jej 4- miesięczne niemowlę przesypiało noce, to powinna zostać odesłana z kwitkiem (nie wiem, czy rzeczywiście tak się dzieje). Jedyny wniosek jest taki, że to ona ma problem, a nie jej dziecko. Kilkumiesięczny maluszek ma prawo budzić się w nocy na jedzenie i to jest zupełnie normalne. Chore oczekiwania rodziców mogą bardzo skrzywdzić dzieci.

Są jednak dzieci, które nie chcą spać. Z niewiadomych przyczyn nie potrafią zasypiać, lub coś ciągle je wybudza. Padają tylko na chwilę, żeby za 15 minut znów się przebudzić z płaczem. Same cierpią z braku snu, który jest niezbędny do prawidłowego rozwoju, ale cierpią też rodzice. Bezsenność niemowlęca, bo o niej mowa, nie jest może powszechna, ale się zdarza. Ciągłe niedosypianie powoduje wydzielanie się hormonu stresu -kortyzolu. Tak często wspomina się o tym, gdy mowa o stresujących metodach usypiania, ale przecież bezsenność to też źródło stresu,a jeśli trwa długotrwale, to jego skutki mogą być bardzo poważne. Często uważa się, że to egoizm pcha rodziców po poszukiwanie pomocy. Ja powiedziałabym dokładnie odwrotnie. W takim przypadku to odpowiedzialność.

Zanim udamy się do trenera, trzeba odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań:

  1. Czy moje dziecko ma problemy z zasypianiem/spaniem przewlekle? (kilka nocnych pobudek na jedzenie NIE jest problemem ze snem, ale naturalną potrzebą)
  2. Czy wykluczone zostały przyczyny zdrowotne problemów ze snem? (konsultacja z pediatrą lub innym specjalistą – w razie potrzeby)
  3. Czy wykluczone zostały wszystkie bodźce, które mogą utrudniać sen? (np. włączony telewizor/ radio / światło, rozmowy)
  4. Czy dziecko zostało wyciszone przed snem? (przygaszone światło, wyciszające zabawy, odstawienie grających i świecących zabawek, niekorzystanie ze sprzętów elektronicznych)
  5. Czy zostały wypróbowane różne metody usypiania? (jedne dzieci potrzebują bujania, inne przytulenia, a jeszcze inne zasypiają przy piersi)

Jeśli na wszystkie powyższe pytania możesz odpowiedzieć twierdząco, to warto poszukać pomocy.

Co robić, gdy dziecko cierpi na bezsenność?

Jak już kiedyś wspominałam, w jednym z wcześniejszych wpisów, za każdym niewyspanym dzieckiem, stoi niewyspany rodzic. Nie warto czekać, aż doprowadzimy się do skrajnego przemęczenia, dlatego jeśli mamy taką możliwość, to trzeba skorzystać z pomocy męża, rodziny czy przyjaciół, żeby się zregenerować i móc w pełni sił zająć się dzieckiem. Niemowlęta czują stres rodziców, którzy bujają je na rękach i chłoną go jak gąbka. W skrajnych przypadkach, kiedy nie możemy sobie poradzić, można spróbować skonsultować się z trenerem ds snu i sprawdzić, jaką pomoc może zaoferować.

Na co trzeba uważać?

Przede wszystkim na to kogo zatrudniamy. Dzisiaj każdy może być specjalistą od wszystkiego. Ostatnio spotkałam się ze szkoleniami z „zarządzania słodyczami w diecie dziecka”. Brzmi absurdalnie, a jednak to prawda. Ludzie płacą kilkaset złotych za szkolenie i nawet nie wiedzą za bardzo komu i jakie ta osoba ma kwalifikacje, żeby udzielać im rad. Właśnie o to chodzi. Ty też możesz założyć sobie stronę i stać się konsultantem ds snu dziecka. I pewnie większość zdesperowanych osób nawet nie sprawdzi kim ty jesteś i czy się na tym znasz. Co więcej zapłacą ci całkiem sporo pieniędzy za to, żebyś im pomogła, a ty o swoich metodach powiesz im dopiero jak cię zatrudnią, bo przecież masz prawo zasłonić się tajemnicą zawodową.

Dlatego jeśli już chcemy szukać takiej pomocy, bo sytuacja jest na tyle trudna, że nie pozwala na normalne funkcjonowanie rodziny, to trzeba dokładnie sprawdzić kim jest osoba, której metody chcemy stosować na naszym dziecku. Ja nie wyobrażam sobie takiej współpracy również bez wcześniejszej rozmowy z osobami, które z tej pomocy już korzystały.

Tak, wiem, wpis jest długi 🙂 Ale temat ważny i wciąż czuję, że niewyczerpany do końca. Aspektów jest mnóstwo, ale mimo iż świadomość ludzi się zwiększa, to jednak wciąż są tacy, którzy w akcie desperacji korzystają ze szkodliwych metod (jak wypłakiwanie, czy podawanie lekarstw dzieciom). Jeśli uważasz, że artykuł może się komuś jeszcze przydać, podaj go dalej 🙂