Najlepsze sposoby na niejadka, czyli jak sobie poradzić z niechęcią do jedzenia u dziecka?

Jeśli Twoje dziecko nie chce jeść, to prawdopodobnie usłyszałaś już setki porad żywieniowych od znajomych, lekarza, babci i sąsiadki. To jeden z tych tematów, na które każdy chętnie się wypowie i w których teorii jest tyle, ilu doradców. I właściwie można to dosyć łatwo wytłumaczyć, bo każde dziecko jest inne i pewnie metod żywienia, które odnoszą dobre skutki też jest całe mnóstwo. Mimo wszystko, pokuszę się o zebranie i podsumowanie tych, które moim zdaniem są naprawdę skuteczne, a być może posłużą i Waszym Maluchom, albo chociaż dadzą jakiś punkt zaczepienia.

Zasada pierwsza: Nie zmuszaj dziecka do jedzenia!

Dla większości dorosłych ludzi jedzenie jest przyjemnością, a nie smutną koniecznością. Kolacja to okazja do romantycznej randki, spotkania z przyjaciółmi, albo rodzinnego spotkania przy stole i opowiedzenia sobie o całym dniu. Dobieramy sobie potrawy, które lubimy, poświęcamy godziny na szykowanie wykwintnych dań i zostawiamy w restauracjach mnóstwo pieniędzy, ale przecież nikt by tego nie robił, gdyby jedzenie nie sprawiało nam przyjemności. Dążę do tego, że dziecko zmuszane do jedzenia, nie zobaczy w tym nic fajnego, tylko będzie ciągle starać się tego unikać. A trauma związana z awersją do jedzenia może pozostać na całe życie…

Opowiem Wam pewną historię, która być może komuś z Was będzie bliska.

Sytuacja ma miejsce w przedszkolu. Jak zwykle w środę, po basenie, dzieciom podano pierwsze danie obiadu i jak zwykle była to zupa grzybowa. Pewna dziewczynka nie znosiła grzybów, a cyklicznie powtarzająca się zupa grzybowa mogłaby być nawracającym koszmarem sennym, gdyby nie to, że miała miejsce na jawie. W pewnym momencie jedna z przedszkolanek podeszła do dziewczynki i zapytała:

  • Dlaczego nie jesz?
  • Bo nie lubię grzybów
  • To zjedz chociaż zupę, a grzyby zostaw.

Ta propozycja wcale nie brzmiała lepiej. Ale mimo wszystko, dziewczynka posłusznie zjadła zupę. Po chwili podeszła do niej kolejna przedszkolanka i powiedziała:

  • A co to za zostawianie jedzenia? Zjedz te grzyby natychmiast!

I stojąc nad nią, dopilnowała, żeby na talerzu nic nie zostało. Zrozpaczona dziewczynka, nie mogąc przełknąć grzybów, trzymała je w buzi, chcąc wypluć je przy najbliższej okazji. Okazji nie było, aż do powrotu do domu. Leżakowanie i jedzenie podwieczorku musiało odbyć się z pozostałościami obiadu, trzymanymi w policzkach. Dopiero po wyjściu z przedszkola, mama zapytała ją, dlaczego tak dziwnie mówi i zorientowała się, że ma coś w buzi…

To historia sprzed 25 lat. Znam ją bardzo dobrze, bo to ja jestem tą małą dziewczynką. Grzybów nie jem do dzisiaj, a trauma zostanie pewnie na całe życie, tak jak w pamięci zostanie mi wzrok tej bezwzględnej przedszkolanki, stojącej nade mną i zmuszającej mnie do jedzenia.

Zasada druga: Siadaj do stołu z dzieckiem!

Pewnie, że nie zawsze się da, ale jeśli jest taka możliwość, to trzeba z tego korzystać jak najczęściej. Dziecko nie tylko uczy się tego, że jemy posiłki razem, więc z czasem dostrzega w tym pewien rytuał (a rytuały mają nieocenione znaczenie, dla tego małego Człowieczka!), ale również uczy się tego, jak jeść i jak się zachowywać przy stole. To czy ktoś potrafi kulturalnie jeść, posługiwać się sztućcami, posprzątać po sobie itd. to właśnie wynosi się z domu i to od nas zależy jakie zasady przekażemy dzieciom w tym zakresie.

Zasada trzecia: Staraj się jeść na tyle zdrowo, żeby Twoje dziecko mogło jeść to, co Ty!

Jasne, że można po prostu usiąść do stołu i wyciągnąć sobie swojego kotleta, a dziecku podać przepisowo ugotowane mięsko z królika, pozbawione soli i … smaku. Ale w końcu ono też zacznie zauważać, że „Halo, mamo, Ty masz co innego na talerzu, a ja chcę jeść to, co Ty”. W takim przypadku mamy dwa wyjścia. Możemy zacząć dawać Maluchowi wszystko to co jemy, łącznie z pizzą co weekend, obowiązkową wizytą w McDonaldzie, bo akurat był po drodze i kotlecikiem smażonym w głębokim tłuszczu. Ale można też po prostu zacząć jeść zdrowiej, kombinować ciekawe dania i szukać takich przepisów, które będą smaczne również dla nas, a z dużym prawdopodobieństwem również dla dziecka. W końcu nie trzeba przeżyć całego życia na gotowanej marchewce, żeby było zdrowo 😉

Zasada czwarta: Nie komentuj negatywnie, jeśli Maluch nie chce jeść!

Wiem, jakie to uczucie, kiedy po całym przedpołudniu spędzonym przy garach, podajemy dziecku wykwintny obiadek, a ono nie zamierza nawet spróbować, albo pluje nim na odległość i odmawia jedzenia. Frustracja, smutek, rozżalenie. Stracony czas, całą kuchnia do sprzątania, dziecko do mycia, ubranka do prania i jeszcze nic nie zjedzone, więc zaraz jeszcze się okaże, że dziecko jest głodne. Ale mimo wszystko, przelewanie tego żalu na niego, tylko pogarsza sytuacje. Wzbudzamy w dziecku poczucie winy i negatywne skojarzenia z jedzeniem. Siadanie do posiłku, może już od początku kojarzyć mu się ze stresem i nieprzyjemną atmosferą, której chce unikać. W jaki sposób? Oczywiście nie jedząc, więc to błędne koło!

Zasada piąta: Nie nazywaj dziecka „niejadkiem”!

Ostatnia, ale nie mniej ważna zasada, która jest trudna do przestrzegania, a moim zdaniem kluczowa w rozwoju samoświadomości dziecka. Bo co czuje ten Maluch, który mniej lub bardziej już ten świat rozumie, kiedy ktoś ciągle powtarza mu, że jest niejadkiem? Tak naprawdę samo to słowo ma wydźwięk pejoratywny. Ale oprócz tego warto zauważyć, że nawet dorosłym osobom łatwo jest wmówić pewne rzeczy, powtarzając je wystarczająco często i z dużym przekonaniem, nawet jeśli dotyczą one ich samych. To się nazywa manipulacja. Podobnie jest z dzieckiem, choć w jeszcze większym stopniu, bo utwierdzamy go w przekonaniu o tym, jakie jest w momencie kiedy ono samo, jego osobowość i charakter są jeszcze nieukształtowane. W ten sposób, odbieramy mu szansę na zmianę. A każdy kto ma dzieci wie, że co jak co, ale zmiany, nawet te duże, występują u dzieci na porządku dziennym.

Niezależnie od tego, jak trudne wydają nam się problemy z niechęcią do jedzenia naszych dzieci, nie porównujmy ich z innymi. Nie będę tego zapisywać jako kolejną zasadę, ale warto zauważyć, że w dorosłym życiu każdy z nas żywi się inaczej  i nikt nikogo nie ocenia przez ten pryzmat, a już na pewno nie porównuje z innymi. Więc dlaczego mielibyśmy robić to z dziećmi?

Jeśli ten artykuł był dla Ciebie przydatny, proszę daj mi lajka na fb, albo udostępnij ten wpis i pomóż mi dotrzeć do większej ilości osób! 🙂

Najlepsze rozwijające zabawy z niemowlakiem- Metoda MONTESSORI

Pierwszy rok życia dziecka, to taki etap, w którym cały czas coś się dzieje. Poza tym, że dziecko rośnie wzdłuż i wszerz, to jeszcze błyskawicznie się rozwija. I chyba to jedyny taki okres w życiu, kiedy zmiany następują tak szybko! Jak przyszła na świat Marta, to wydawało mi się, że ona nigdy nie będzie duża 🙂 No, dobra, wiedziałam, że kiedyś przyjdzie ten czas, ale pamiętam, jak jeszcze pół roku temu patrząc na 10 miesięczne dzieci, sądziłam, że są już naprawdę duże, a moje nadal wydaje mi się jakieś takie… malutkie! I muszę się do tego przyzwyczaić, bo tak już chyba będzie do końca życia! Continue reading „Najlepsze rozwijające zabawy z niemowlakiem- Metoda MONTESSORI”

3 zasady, które kierują MACIERZYŃSTWEM

 

Jak się przyglądam tym kilku miesiącom mojego macierzyństwa, to zaskakują mnie dwie rzeczy: powtarzalność i zmienność. Z jednej strony powtarzam codziennie mnóstwo tych samych czynności. Mój plan dnia musi być dosyć schematyczny, bo życie z dzieckiem,  a szczególnie niemowlakiem, właśnie tego wymaga. Continue reading „3 zasady, które kierują MACIERZYŃSTWEM”

Ile się należy za Chrzciny?

Chrzciny to pierwszy Sakrament i często pierwsza tak duża impreza, którą organizujemy dla Niemowlaka (no , może bardziej dla jego rodziny, bo sam zainteresowany nie bardzo jeszcze wie, o co chodzi!). Jasne, nie w każdym przypadku, bo są i tacy co chrzest przyjmują w dorosłym życiu, albo i tacy, dla których obchody Chrztu zaczynają się i kończą w Kościele. Ale nie oszukujmy się, większość z nas podchodzi jednak do tematu w sposób tradycyjny i po Mszy, szykuje mniejsze lub większe przyjęcie dla rodziny i Chrzestnych. I jak na przyjęcie przystało, wiąże się ono również ze sporym wydatkiem, ale oczywiście nie jedynym, jaki czeka nas w tym dniu. Continue reading „Ile się należy za Chrzciny?”

Nie wstyd ci, kobieto, robić takie rzeczy?!

Będąc w przychodni, z dwumiesięczną Martą w chuście, chodziłam sobie wzdłuż korytarza tam i z powrotem i czytałam jej na głos opisy zdjęć, wiszących na ścianach. Czasem komentowałam też to, co było na zdjęciach. Kolejka była długa. Tłumaczyłam Dziecku, że musimy poczekać na swoją kolej, i że za każdym razem jak ktoś wchodził do gabinetu, mówiłam ile osób jeszcze przed nami. Continue reading „Nie wstyd ci, kobieto, robić takie rzeczy?!”

5 rzeczy, za które kocham Karmienie Piersią!

Przypominam sobie początki mojego karmienia piersią – jeszcze w szpitalu. Intuicyjnie nie chciałam podawać dziecku butelki, choć położne sugerowały, żeby to zrobić, bo Mała miała żółtaczkę i ciągle spała. Teraz chce mi się śmiać z tego jak wyglądała moja determinacja, gdy po porodzie molestowałam położne, żeby mi pomagały, jak nie radziłam sobie z dobudzaniem dziecka na karmienie. Continue reading „5 rzeczy, za które kocham Karmienie Piersią!”

Popularny SZUMIĄCY MIŚ zaburzył sen mojego dziecka

Sen to było moje największe zaskoczenie jeśli chodzi o dziecko. Tyle razy słyszałam jak ludzie mówili: „Spać jak niemowlę”. Od momentu porodu, kiedy zrozumiałam co to znaczy (może nie zawsze, ale w naszym przypadku tak było), nikomu tego nie życzę, nawet wrogom (choć ich nie mam, ale gdybym miała, to też bym nie życzyła, aż tak źle:)). Generalnie sen nigdy nie był ważny w moim życiu, a na pewno nie był najważniejszy, bo zawsze było tyle do zrobienia i wydawało mi się, że SZKODA CZASU. Tak, wiem, dziś sama się za to wstydzę, ale na pocieszenie powiem coś, co chyba wiecie, tzn. że i tak nie da się wyspać na zapas. Dziś sen przyjęłabym w każdej ilości, a po „przespanej” (czyli 2-3 pobudki) nocy, czuję się jak młody bóg! Mogę góry przenosić! Continue reading „Popularny SZUMIĄCY MIŚ zaburzył sen mojego dziecka”

Trenerzy snu, czyli „Pomocy, moje dziecko nie chce spać”

Trenerzy snu – choć sama nazwa brzmi nieco odpychająco, to osoby które zajmują się zawodowo pomocą w problemach ze snem dziecka. Najczęściej chodzi oczywiście o sen niemowlęcia, bo w większości przypadków po okresie niemowlęcym problemy te się normują. Continue reading „Trenerzy snu, czyli „Pomocy, moje dziecko nie chce spać””

Codzienna czynność, która sprawiła, że moje dziecko odrzuciło pierś z dnia na dzień

Od chwili gdy moje dziecko przyszło na świat, karmiłam je wyłącznie piersią .  I muszę powiedzieć, że od początku wyglądało to dobrze, bo właściwie nie miałam żadnych problemów z pokarmem, ani przystawianiem, a Mała szybko nauczyła się ssać i połykać. Continue reading „Codzienna czynność, która sprawiła, że moje dziecko odrzuciło pierś z dnia na dzień”

Rzecz, która niszczy życie i obrzydza macierzyństwo.

Są takie dni, że ma się ochotę krzyczeć i bić głową w mur. Albo wyjść z domu niepostrzeżenie i zniknąć na kilka dni. Zaszyć się w jakimś miejscu, do którego nikt nie ma dostępu. Przez chwilę być tylko ze sobą i dla siebie. Wziąć głęboki oddech i odetchnąć z ulgą. Przypomnieć sobie jak brzmi cisza… Continue reading „Rzecz, która niszczy życie i obrzydza macierzyństwo.”