Kobieta w IT cz.I – czyli o przebranżowieniu, zdobyciu wymarzonej pracy i starcie w IT!

Co raz więcej kobiet chce pracować w IT i trudno się temu dziwić, ponieważ w tej branży przyciągają nie tylko duże możliwości rozwoju, ale także (nie ukrywajmy!) perspektywy finansowe. Dlatego dziś, zgodnie z obietnicą, opowiem Wam trochę o pracy w IT, o tym w jaki sposób się przebranżowiłam, ile mnie to kosztowało i ile zajęło czasu. Odpowiadam też w tekście na Wasze pytania! 🙂

Czy IT to praca dla mnie?

Właściwie to na początku warto zadać sobie pytanie, czy w ogóle chcesz w to iść i czy faktycznie Twoim powołaniem jest spędzenie życia przed komputerem. Każdy ma inne predyspozycje i niekoniecznie każdy nadaje się do pracy, w której relacje nawiązujesz głównie ze swoim środowiskiem programistycznym, a o rozterkach i problemach opowiadasz stojącej na biurku kaczce. Wiem, że teraz powstało sporo firm, które próbują wmówić ludziom, że to robota dla każdego, zwabiając klientów tanimi hasłami: „Nauczymy cię programować od zera i znajdziemy ci pracę w IT”. I faktycznie dużo ludzi w to wierzy i snuje wyobrażenia o świetlanej przyszłości finansowej, o której słyszał od znajomych programistów, a nagle okazuje się, że nie radzi sobie kompletnie na stażu, nie wie o czym mowa i czemu wszyscy ci ludzie mówią w innym języku. Dlaczego tak jest? Bo praca w IT, to nie zajęcie dla osób, które nie wiedzą, co ze sobą zrobić, albo szukają jakieś dochodowego zajęcia. Na takim podejściu można się przejechać. To jest praca dla osób, które mają choć trochę przyjazną relację z komputerem (i nie mówię tutaj o relacji z facebookiem:) ) i które w dotychczasowych swoich doświadczeniach około-informatycznych radziły sobie dobrze lub chociaż nienagannie.

Jak zacząć?

Jak chyba we wszystkich zmianach w życiu – na początku potrzeba przede wszystkim dużo motywacji. Na tyle dużo, że starczy jej na wszystkie smutne chwile, załamania, zachwiania i wątpliwości. Sama przeżyłam takich chwil mnóstwo. Ciągle zadawałam sobie pytanie, czy mi się to uda i czy sobie poradzę w nowym zawodzie. Ale przecież to nie jedyne wątpliwości, które się pojawiają. Wydawało mi się, że brak studiów informatycznych będzie się za mną ciągnąć latami, a CV świecące pustkami będzie odstraszać przyszłych pracodawców. Jeśli mam być szczera to chyba największe wątpliwości przeżywałam przed pierwszą rozmową o pracę w branży IT. Stwierdziłam, że pójdę tam, ale tylko zobaczyć jak takie rozmowy wyglądają, trochę się zapoznać z tematem, zanim faktycznie będę się rekrutować. Takie nastawienie sprawiło, że na rozmowie byłam wyluzowana i ku mojemu zaskoczeniu dostałam tę pracę!

Ale wracając do tematu, na początek trzeba sobie obrać jakiś kierunek, w którym chcemy iść. Praca w IT to bardzo szerokie pojęcie, więc fajnie by było wiedzieć, co konkretnie nas interesuje, a co za tym idzie, czego się uczyć.

Ja od początku wiedziałam, że chce być programistką .NET (od początku, czyli od 5 roku studiów geodezyjnych 🙂 ), natomiast droga do tego celu wiodła mnie przez jeszcze inne stanowiska, o czym opowiem w dalszej części.

W którym kierunku iść, czyli w czym warto programować?

Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista. Na pewno warto inwestować w języki, które się rozwijają i na które jest duże zapotrzebowanie. Oczywiście, łatwo powiedzieć, ale co zrobić, jeśli totalnie się na tym nie znamy? Wyjść jest kilka. Moim zdaniem pierwsze i najlepsze rozwiązanie, to zapytanie o radę kogoś, komu ufamy i kto się zna. Może się to wydawać dziwne rozwiązanie, bo to poleganie na czyjejś opinii, a ta przecież zależy od wielu osobistych czynników i nigdy obiektywna nie jest. Ale takie podejście ma również wiele zalet. Jeśli masz kogoś znajomego, kto już programuje i „siedzi w tej branży”, to warto się zastanowić, czy nie zainspirować się jego przykładem i nie zacząć się uczyć programować w tym samym.  Dlaczego? Po pierwsze masz kogoś, kto odpowie na Twoje pierwsze najbardziej podstawowe pytania, które być może głupio by ci było zadać komuś zupełnie obcemu. Po drugie, możesz się dowiedzieć więcej o tym, co konkretnie musisz umieć na początek, a także zaczerpnąć dobrych pomysłów na naukę. Chyba nie ma lepszego źródła takich informacji, jak osoba, której już się to udało, czyli która osiągnęła już cel, do którego ty chcesz dążyć i tą drogę ma już za sobą, prawda?:)

Choć mówi się, że IT jest wszechobecne i otacza nas z każdej strony, to być może nie masz żadnego informatyka w gronie znajomych, któremu możesz zaufać i podpytać o to i owo.  Co wtedy robić? Warto w takiej sytuacji przeglądnąć oferty pracy. Taki przegląd może dać trochę informacji o tym, co teraz liczy się na rynku i jacy specjaliści są najbardziej poszukiwani. Więc to chyba też jest jakaś odpowiedź na pytanie, w co iść. Jeśli jednak chcesz uderzać w najpopularniejsze języki programowania, to tutaj możesz podglądnąć sobie ich listę: link (klik)

Jak to było u mnie? Ja dużych wątpliwości nie miałam. Skorzystałam z tej pierwszej metody, i zainspirowana znajomymi programistami, postanowiłam poduczyć się C#. Zdecydowanie nie żałuję tej decyzji! Programowanie w c# jest bardzo wygodne jeśli chodzi o „webówkę” i ma wsparcie dla nowych technologii! Dzisiaj wiem, że aktualnie świat programistyczny „stoi” na internecie, więc choć sama zaczynałam od aplikacji desktopowych, to jednak gdybym miała drugi raz zaczynać, naukę, przeszłabym od razu do webowych.

Jak się uczyć i ile to trwa?

To, co trzeba umieć, zależy od stanowiska, na które chcemy się rekrutować. Na pewno warto w miarę obyć się w IT i niezależnie od stanowiska na jakie aplikujemy, zaprzyjaźnić się z komputerem, w szerokim tego słowa znaczeniu. 🙂 A jeśli chodzi o samą naukę programowania, czy testowania, to jestem wyznawcą zasady, że ludzie dzielą się na samouków i nieuków. Nie wierzę w żadne cudowne kursy, na których „ktoś nauczy cię programować”. Jeśli nie nauczysz się sam, to nikt cię nie nauczy. Studia informatyczne czy kursy są pomocą- mogą coś rozjaśnić, mogą być inspiracją, która sprawi, że zetkniesz się z czymś, w co faktycznie chcesz iść. Ale nie oszukujmy się – nikt nikogo niczego nie nauczy. Nauka programowania to dziesiątki, a nawet setki godzin spędzone w bardzo kameralnym towarzystwie: tylko ty i komputer. I jeśli to polubisz na tym etapie, to z pewnością jest to dla ciebie 🙂

Może komuś z Was nasuwa się pytanie: „Ok, jest komputer, jestem ja i … co dalej?”. Na samym początku przyda się jakaś książka, kurs, czy tutorial, który pozwoli nam na ściągnięcie odpowiedniego środowiska programistycznego i zapoznanie się z podstawami języka. A później to już jest tylko pisanie, pisanie, pisanie. Czyli wymyślasz sobie jakiś projekt i go realizujesz. Z czasem możesz go rozwijać, albo tworzyć kolejne projekty. Nic tak nie pozwoli ci nauczyć się programować, jak rozwiązywanie konkretnych problemów.

Natomiast na pytanie ile trwa nauka programowania, nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Mogę podzielić się za to swoim doświadczeniem i powiedzieć ile zajęło to mnie. Właściwie było to kilka miesięcy pracy, aczkolwiek mam wrażenie, że gdyby nie studia dzienne, praca na pełny etat i mnóstwo dodatkowych zajęć, to dałoby się to skondensować do 3 tygodni 😉 Uczyłam się tylko w weekendy i po godzinach.

W trakcie pisania tego wpisu,okazało się, że zrobił się on strasznie długi, w związku z czym muszę podzielić go na dwie części. W kolejnym wpisie dowiecie się w jaki sposób dostać pracę IT bez żadnego doświadczenia, jak poradzić sobie z „pustym CV” i dobrze wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej, o tym jak wyglądają początki pracy w IT i czy faktycznie żarty z kobiet informatyków są uzasadnione 🙂 Jeśli chcecie wiedzieć więcej, to napiszcie swoje pytania w komentarzach! Być może macie podobne doświadczenia i też zmieniłyście branżę właśnie na IT? Koniecznie dajcie znać, jakie są Wasze doświadczenia! 🙂

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

  • osmial

    Łał jestem zachwycona Twoim wpisem! Jestem tutaj pierwszy raz i czuję, że to miejsce dla mnie. Trafiasz w punkt 🙂 Sama byłam na bootcampie programistycznym i do tej pory nie mogę uwierzyć, że dałam się tak oszukać. Bo kiedy widzisz reklamy typu: „Nauczymy Cię angielskiego w dwa tygodnie” nikt nawet nie wraca na to uwagi. Ale kiedy ludzie widzą „Zostań programistą w sześć tygodni” jakoś robi to na nich wrażenie.

  • Faktycznie tak jest, co raz więcej osób nabiera się na te zagrywki marketingowe… Poza gwarancją nauki, dają też czasem gwarancję staży, tak jakby miało to dać pewność odnalezienia się w programistycznym świecie. Niestety tak nie jest. Cieszę się, ze wpis Ci się podoba i będzie mi baaaaardzo miło jeśli będziesz tu zaglądać! 🙂

  • Katarzyna Sawińska

    „Ludzie dzielą się na samouków i nieuków. Nie wierzę w żadne cudowne kursy, na których „ktoś nauczy cię programować”.”
    – bardzo mądre słowa, Ela. Właśnie dlatego nie skusiłam się na żaden z takowych, ponieważ fakt, że mistrz wyłoży treść, nie oznacza, że uczeń zrozumie, zapamięta i zastosuje tę treść. Wyłożyć uczniowi nie oznacza więc trafić do ucznia. Jeśli już, to może nauka własna albo indywidualny nauczyciel…

  • Joanna Morgaś

    Dzięki Elu! Czytałam z zaciekawieniem i wypiekami na twarzy, bo ja dopiero co zaczęłam. Przez 6 lat pracowałam jako fizjoterapeutka i wtedy nawet moje dzieci czuły że coś tu było nie tak…Uczę się dłużej (głównie sama) ale w IT pracuję dopiero od 2 miesięcy. Jeszcze zawodowo nie programuję – może już wkrótce! Zdobyłam pierwszą pracę jako testerka – właściwie od razu samodzielna. Wpadłam do głębokiej wody, ale już nieźle pływam! Teraz systematycznie rozwijam się dalej – i potwierdzam, że w moim przypadku sprawdza się to, co napisałaś – zwłaszcza jeśli chodzi o samokształcenie i dużą determinację potrzebną żeby się przebranżowić. Życzę odwagi, silnej woli i powodzenia wszystkim, którzy czują, że mają w sobie pokłady niewykorzystanych możliwości technicznych (trochę niefortunnie tak przeze mnie nazwanych), a które się dopraszają o zauważenie!!

  • Aleksandra J

    Cześć,
    Dobrze, że powstają takie wpisy! 😉 ja ze swojej strony chciałabym tylko dodać, że IT to nie tylko programowanie czy testowanie. Chciałabym to dodać, bo programistka nadal brzmi nieco groźnie dla dziewczyn, niepoważnie dla męskiej części świata (rodzice myślą, że naprawisz im komputer itd. :p). A tu może się nawet okazać, że w czymś, na czymś się już znasz, jest trochę z IT, co pomoże się odnaleźć. Też skończyłam geodezję, próbowałam programować w Javie, C# (polubiłam się nawet z Pythonem, niestety zwyczajnie brakowało weny, co z tym robić), ale jednak w temacie baz danych, modeli danych czuję się swobodniej, a np. SQL i powiązana tematyka jest prosta, intuicyjna i także otwiera drzwi do IT 😉 także dziewczęta, rozglądnijcie się wokół i odwagi!

  • Pozdrawiam Kolezankę po fachu 😀 to prawda i bedzie o tym w kolejnej czesci, bo choc ja od poczatku wiedzialam, ze chce programowac, to jednak poczatkowo pracowalam wlasnie w baza danych jako serwisant it 🙂

  • C# na początek? Naprawdę wcześniej nigdy nie programowałaś?

  • Jeśli nie wiecie czy programowanie jest dla was zacznijcie od czegoś prostego. Jedną z możliwości jest język Processing zaprojektowany specjalnie dla artystów. Składnia jest zbliżona do języków C# i JAVA, ale jest znacznie prostsza. Jak już będziecie śmigać w Processingu to przerzucenie się na inny język z rodziny C (a tych jest większość) będzie stosunkowo proste. W każdym razie znacznie prostsze niż z Pytona czy Logo.
    http://processingwedukacji.blogspot.com/2016/10/

  • Nie, nie programowałam wcześniej, choć nie powiem, że styczności z językami programowania nie miałam, bo jednak jakąś tam informatykę na studiach miałam i coś o matlabie, czy C wiedziałam. Ale nie nazwę tego programowaniem. 🙂

  • Kasia

    Świetny tekst! A czy można zapytać jakich języków się Pani uczyła? Z jakich źródeł Pani korzystała? Internet jest tak pełny wszelkich kursów i tutoriali, że ciężko stwierdzić osobie początkującej na co na początku swojej drogi w IT zwrócić uwagę.

  • Pingback: Bez nazwy | Mama z powołania()