Czym się sugerować, przy podjęciu decyzji o szczepieniu dzieci?

Szczepienia to temat, który zawsze wywołuje sporo emocji – niezależnie od sytuacji i właściwie w każdym gronie, w którym zostanie podjęty, znajdą się tacy, którzy są gotowy wyrazić swoje zdanie z niewzruszoną pewnością wyrokując na temat tego, czy należy szczepić dzieci. Swoją drogą jest to chyba największe wyzwanie i najtrudniejsza decyzja, jaką muszą podjąć młodzi rodzice, po narodzinach dziecka. Choć podjąć muszą właściwie już wcześniej, bo pierwsze szczepienia w Polsce mają miejsce w drugiej dobie po porodzie.

Najpierw zacznę od kilku faktów, myślę, że istotnych, które dotyczą szczepień. Przede wszystkim, często spotykam się z takim sformułowaniem, że ktoś nie szczepi dzieci, lub szczepi dzieci, ale nie dlatego, że uważa to za lepsze, tylko dlatego, że nie wie, jaką decyzję podjąć, a mama, czy babcia mówiły, że trzeba, lub że nie wolno. Inni znowu pytają na facebooku w różnych grupach: „Czy szczepicie swoje dzieci?”, albo „Jutro mam szczepienie, mogę jeszcze zrezygnować. Co radzicie?”. Czasem zastanawiam się po co są te pytania. Czy jeśli większość osób szczepi, to znaczy, że ja też powinnam? Albo jeśli napiszę to na innej grupie i okaże się, że większość nie szczepi, to znaczy, że ja też nie powinnam? Stawką jest zdrowie dziecka, a niejednokrotnie z bólem serca obserwuję, jak ludzie pytają o poradę, zupełnie obcych ludzi, o których nic nie wiedzą, a potem TESTUJĄ na własnych dzieciach. W czasach, w których każdy może być specjalistą, dużo osób bardziej ufa przypadkowym użytkownikom facebooka, niż lekarzom. Nie wiemy, czy te osoby piszą prawdę (nie wiemy nawet czy mają dzieci!), nie wiemy też czy faktycznie piszą o swoich prawdziwych doświadczeniach, czy wymyślają to na miejscu. Nikt przecież nie bierze żadnej odpowiedzialności za facebookowe porady udzielane na jakichś grupach. Ciekawe jest jednak to, jak często matki narzekają, że wszyscy chcą im doradzać w sprawach dziecka i wtrącać się w ich wychowanie, a potem publicznie opisują swoje problemy i same proszą o wchodzenie w ich prywatne życie z butami.

Kolejnym, być może oczywistym, faktem, o którym chciałabym napisać, jest to, że każda decyzja którą podejmiemy w kwestii szczepień dziecka, ma swoje konsekwencje. Często spotykam się w dyskusjach z argumentem: „Szczepię, bo nie będę ryzykować zdrowiem mojego dziecka”. Co ciekawe, argument podaje również druga strona, która nie decyduje się na szczenienia – z tego samego powodu. I obydwie strony mogą mieć rację. Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiemy, ma ona swoje konsekwencje i niesie za sobą pewne ryzyko. Jeśli ktoś uważa, że nie, to polecam poczytać sobie ulotki szczepionek, szczególnie w zakresie działań niepożądanych. Tutaj nie ma w pełni bezpiecznego wyjścia i nikt nie da nam gwarancji tego, co jest dla naszego dziecka najlepsze.

I  ostatnia kwestia (last but not least!) to zdanie, którym chciałabym się z Wami podzielić. Usłyszałam je od pewnej kobiety, czekającej razem ze mną w kolejce do lekarza z naszymi dziećmi. Wywiązała się między nami rozmowa na temat szczepień. Powiedziała mi wtedy, że wszyscy naukowcy i lekarze, którzy są absolutnymi zwolennikami szczepień, patrzą z perspektywy całości populacji, a my jako rodzice patrzymy z perspektywy naszego dziecka. I to jest zupełnie naturalne, jednak to zrzuca na nas rodziców największą odpowiedzialność, bo to my musimy podjąć decyzję i ostatecznie również my musimy ostatecznie ponieść wszelkie konsekwencje swojego wyboru.

Ja tą decyzję podjęłam wspólnie z Mężem, po wielu przegadanych godzinach, przeczytanych artykułach i badaniach i wysłuchaniu argumentów z obydwu stron. Zdecydowaliśmy się szczepić dzieci. Choć oczywiście nie była to decyzja łatwa, ani oczywista. Jeśli macie ją jeszcze przed sobą, to to, co mogę Wam doradzić, to to żeby nie słuchać przypadkowych osób, żeby nie sugerować się argumentami: „Robiłam tak i dzieci żyją” i żeby zawsze dokładnie sprawdzać źródła tego, co czytamy. Często autorami różnych artykułów i porad są samozwańczy specjaliści od wszystkiego, których w internecie jest cała masa. Nie chcę stać się jednym z nich, dlatego też nie sugeruję żadnych rozwiązań dla Waszych dzieci. Jesteście rodzicami i sami wiecie, co jest dla nich najlepsze 🙂

 

 

  • Dla mnie decyzja jest oczywista, więc nie będę mieć tego problemu w przyszłości. Szczepić.

  • Już będąc w ciąży podjęliśmy z mężem decyzję, co do szczepień. Dla nas oczywistą, ale to nie znaczy, że nie rozumiemy rozterek ludzi, którzy dopiero stoją przed tą decyzją. My zaszczepiliśmy syna, bo uważamy, że to korzystniejsza opcja dla jego zdrowia. Pozdrawiam

  • My też do takich wniosków doszliśmy, choć dla mnie po zgłębieniu tematu, sprawy nie wydawały się oczywiste i przyznam, że się trochę stresowałam na początku. Teraz już mniej, bo ma pół roku, dobrze się rozwija i jest ok 😉