Dieta w ciąży

Wygląd jest wizytówką kobiety. Chcemy wyglądać pięknie i czuć się atrakcyjnie, niezależnie od stanu w jakim jesteśmy. Często jednak powrót po ciąży do dawnej figury, bywa trudny. W domu mamy małego członka rodziny, którym trzeba się zaopiekować i łatwo jest zapomnieć o sobie. A jednak zapominanie o sobie jest bardzo frustrujące i przygnębiające. Dlaczego tak ciężko jest wrócić do swojej wagi sprzed ciąży?

Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka

Ciąża to czas, kiedy pozwalamy sobie na więcej. Normalnie trzymałyśmy dietę, pilnowałyśmy tego co jemy i kiedy jemy, ale teraz jest czas na 9 miesięcy odpoczynku od diet, odchudzania i myślenia o figurze. W końcu i tak tyjemy i wszystko można zrzucić na ciążę. Można, ale czy warto?

Największym problemem nie jest to, że przybieramy na wadze, a nawet ile przybieramy na wadze. Najważniejsze jest to, jakie nawyki sobie wyrabiamy. Każda dieta wymaga zmiany sposobu myślenia. Niestety jeśli zastosujemy dietę „Jedz co chcesz i kiedy chcesz”, to właśnie to staje się naszym nawykiem. Jeśli codziennie po obiedzie będziemy jeść lody, to po jakimś czasie stanie się to przyzwyczajeniem. Tu już nie chodzi o sposób myślenia, bo w efekcie organizm sam będzie się domagał zjedzenia lodów po obiedzie. Problem polega na tym, że po ciąży, gdy chcemy zacząć dbać o linię i wprowadzać bardziej restrykcyjną dietę, na przykład ograniczając słodycze, okazuje się, że organizm się buntuje i nie chce z nami współpracować.

Na co dzień sterują nami nasze przyzwyczajenia, a nie idee, dlatego to jakie nawyki żywieniowe wyrobimy sobie w trakcie ciąży może być dla nas dodatkowym ciężarem po ciąży.

Mówi się, że żeby jakaś czynność stała się nawykiem, trzeba ją powtarzać regularnie przez 28 dni. Tak jest ze wszystkim. Z pozytywnymi i negatywnymi nawykami. Dlatego  warto przyglądnąć się w ciąży temu, jakie nawyki sobie wyrabiamy i zastanowić, czy chcemy je zachować po ciąży, czy się och pozbyć.

 

Ile można przytyć w ciąży?

Bardzo często przyszłe mamy zastanawiają się, ile można przytyć w ciąży. Chcemy kontrolować naszą wagę według jakiejś normy. Faktem jednak jest to, że każdy organizm jest inny i każde dziecko jest inne. Dla mnie, nie ma tutaj reguły. Oczywiście, możemy mówić o skrajnościach, które już będą przesadą, dostrzegalną gołym okiem, jednak warto zauważyć, że normy biorą się z przeciętnych wartości, a to, że nie jesteśmy przeciętne nie świadczy jeszcze o niczym złym.

Sugerowanie się wagą, jest zaczynaniem od końca. Nie warto skupiać się na wadze, tylko na tym ile i jak jemy. Jeśli jemy niezdrowo i nieregularnie to jest to większy problem i zagrożenie dla nas i dla dziecka, niż odbieganie od norm wagowych. Poza tym, to w jaki sposób się odżywiamy ma faktycznie bezpośredni wpływ na rozwój Maluszka, natomiast chyba każda z nas może podać przykłady osób, które przytyły w ciąży bardzo mało, albo bardzo dużo i urodziły zdrowe dzieci. Zamiast więc próbować wpasować się w jakieś schematy, lepiej cieszyć się swoją indywidualnością i skupić na racjonalnym żywieniu.

 

Lody w środku nocy, czyli niekontrolowane zachcianki

Jednorazowe lody w środku nocy, nie są zagrożeniem dla naszej wagi, ale już codzienne zachcianki z pewnością mogą się nim stać. Jeśli niezależnie od tego, co przyjdzie nam do głowy, realizujemy swoje żywieniowe marzenia, to ciężko będzie nam potem nagle wprowadzić ograniczenia w swojej diecie. Ale zachcianki mogą też wynikać z tego, że organizm upomina się o jakieś składniki odżywcze, dlatego warto z nim współpracować i czasem pozwolić sobie na małe ustępstwa.

Wszystko co jemy, wpływa na nas i na rozwój Maluszka, dlatego warto planować swoje posiłki i racjonalnie podchodzić do żywienia w ciąży. W końcu nie bez przyczyny najczęściej w kontekście diety ciążowej pojawia się hasło: „Trzeba jeść dla dwojga, a nie za dwoje”. I to jest chyba klucz do sukcesu.

A jak tam Wasze nawyki żywieniowe w ciąży? Pilnujecie tego co jecie? Pozwalacie sobie na zachcianki?

 

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

Dziękuję!