Dlaczego boimy się porodu?

Zastanawiałaś się kiedyś, skąd się właściwie bierze lęk przedporodowy? Czy kobiety nagle zaczynają się bać czegoś, co jest naturalną konsekwencją ich stanu? Przecież zanim zajdą w ciążę, wiedzą, że dziecko trzeba będzie urodzić i że to będzie boleć. Więc czemu nagle narasta w nas strach przed tą chwilą, która de facto jest też tym, na co czekamy przez 9 miesięcy?

Teraz chyba jestem już bliżej odpowiedzi na te pytania, niż przed ciążą. Jest kilka prawidłowości, które pewnie też zauważyłyście, a trudno dostrzec je, gdy jeszcze temat porodu nie jest dla nas „gorący”.

Reakcja na brzuszek ciążowy

Zauważyłam, że gdy ktoś widzi brzuch ciążowy, to przypominają mu się wszystkie historie związane z porodem, jakie kiedykolwiek słyszał. Pech chce, że umysł ludzki zwykle zapamiętuje te najciekawsze historie, czyli takie, gdzie były jakieś trudności, powikłania, straszny ból, krew, pot, łzy i… nie wiadomo co jeszcze.

Najczęściej więc nie muszę długo czekać na: „Wiesz, Mam taką znajomą, która urodziła dziecko w taksówce, bo za późno zadzwoniła”, albo „Ktoś mi opowiadał, że jego znajoma rodziła ponad 3 doby, bo miała takie duże dziecko. A po porodzie była cała porozrywana i długo nie mogła chodzić!”. Są też opowieści o tym, jak dziecku spadło tętno w trakcie porodu, jak matka przestała czuć ruchy, albo jak Maluch źle się odwrócił przed samym porodem.

Słyszałam całe mnóstwo takich historii. Wiem, że często nie wynika to ze złych intencji, ale jednak działa na wyobraźnie ciężarnej. Przecież to, jak będzie wyglądał nasz poród zależy od tak wielu czynników, że nawet najlepsze samopoczucie, zdrowie dziecka, dobre ułożenie i szerokie biodra, nie zapewnią nam, że pójdzie łatwo i szybko.

 

Dobre rady na forach internetowych

Szukając szpitala, w którym będę chciała rodzić, zasięgałam nie tylko opinii znajomych, ale także przeglądałam fora internetowe. Teraz żałuję! Tam nie da się znaleźć odpowiedzi, a na pewno da się wyjść z przekonaniem, że w każdym szpitalu są fatalne warunki, nie opiekują się pacjentką, nie zdążają podać znieczulenia (robią to z premedytacją) i standardowo nacinają krocze, nawet gdy nie ma powikłań. To co wymieniłam, to najbardziej delikatne komentarze jakie czytałam. Dziewczyny opisują na forach dużo gorsze rzeczy. Wychodzi z tego, że o każdym szpitalu, poczytać można tyle negatywnych i mrożących krew w żyłach opinii, że najlepiej byłoby chyba urodzić to dziecko w domu.

Dlaczego nie polecam szukania odpowiedzi na forach?

Bo to nic nie daje. Tam nie ma odpowiedzi. Ile ludzi, tyle opinii. Poza tym, nie znamy tych osób i nie wiemy, ile w tym co piszą, jest prawdy. Nie wiemy też, czy nie piszą tego osoby, które oczekują od Państwowego szpitala luksusowych warunków i czują się oburzone, że nie zapewniono im wyjątkowego traktowania…

 

Szkoły rodzenia, czyli wiedza, która boli…

Szkoły rodzenia w tym zestawieniu mogą szokować. Przecież tam edukują nam profesjonaliści. Mówią w sposób fachowy i tylko o tym, co faktycznie może nas dotyczyć. To wszystko prawda. Jednak u mnie na szkole rodzenia, największym przeżyciem dla większości kobiet było spotkanie z ginekologiem, który opowiadał o przypadkach, które mogą mieć miejsce w trakcie porodu. Oczywiście przy każdym omawianym powikłaniu, mówił o tym, jak często one się zdarzają. Mimo to jednak sposób przedstawienia tych faktów, bardzo działał na wyobraźnię. A przecież w lęku przedporodowym nie chodzi tylko o strach przed bólem, ale przede wszystkim o dziecko. Możliwość zastosowania próżnociągu lub kleszczy jest przerażająca. A jednak są to metody nadal stosowane w szpitalach i to może budzić lęk, bo przecież nikt nie chciałby doświadczyć tego na skórze swojego Dziecka.

 

Największym wrogiem – własna wyobraźnia

Najważniejsze na końcu. Największą rolę w naszych lękach odgrywa mózg. Nie ma co się oszukiwać, wyobraźnia nie sprzyja radzeniu sobie ze strachem. Wszystko co usłyszymy, przeczytamy lub zobaczymy, może potem wracać i układać niestworzone historie w naszych głowach. Czy da się kontrolować wyobraźnię? Trochę tak i trochę nie. Nie możemy zapanować nad wszystkim, ale możemy zadbać też o te pozytywne wizualizacje swojego porodu i szczęśliwego dziecka przychodzącego na świat. Na pewno oszukiwanie się, że nie będzie bolało, jest zgubne. Przy pierwszym bólu porodowym- zwątpimy we wszystkie nasze pozytywne założenia.

Ból na pewno będzie. Ale przecież każdy poród jest inny. Każda kobieta jest inna. Każde dziecko jest inne. Dlatego nie ma sensu się porównywać i sądzić, że to dostarczy nam informacje o tym, jak to będzie u nas.

 

Ciekawa jestem jak tam u Was jest/ było z lękiem przedporodowym? I jak sobie z nim radzicie?:)

 

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

Dziękuję!