Dlaczego nie biorę udziału w czarnym proteście?

Cała Polska protestuje. Na facebooku co chwilę widzę kolejne osoby zmieniające zdjęcia profilowe na czarne. W telewizji prawo do aborcji stało się tematem numer jeden. Pojawia się masa artykułów w internecie. A na ulicę wychodzą kobiety w czerni, które chcą walczyć o swoje prawa. O co chodzi? O akcję przeciwko ustawie zakazującej całkowicie aborcji. Większość z protestujących jest za tym, żeby pozostać przy dotychczasowym prawie, które zezwalało na wykonanie aborcji w trzech przypadkach. W tym wpisie chcę się przyglądnąć temu, o jakie prawo chcą w rzeczywistości walczyć kobiety w czerni.

Życie życiu nie równe

W dotychczas obowiązującym prawie możliwe było wykonanie aborcji m.in w przypadku gwałtu do 12 tygodnia ciąży. Słyszę, widzę, czytam masę argumentów za tym, żeby aborcja była dopuszczalna w przypadku gwałtu, bo przecież kobieta tego nie chciała. Ciąża nie jest wynikiem jej decyzji. Poza tym może jest to 12 letnie dziewczynka, dla której ciąża zrujnuje życie społeczne, kontakty towarzyskie i zawali rok w szkole. Oczywiście są to argumenty bardzo poważne i w żaden sposób tego nie bagatelizuje. Ale zastanawia mnie to, że nikt nie patrzy na tą sprawę od drugiej strony. Tak jakby usunięcie ciąży nie było odbieraniem życia. Ważne jest więc podkreślenie tego faktu, że nawet jeśli uważamy, że w słusznej sprawie, to jednak dokonujemy zabójstwa. I ja właśnie od tej strony chcę na ten problem spojrzeć. Jeśli jesteście mamami, przypomnijcie sobie jak w okolicach 10-12 tygodnia wykonywałyście pierwsze badania prenatalne. Nie potrafię zrozumieć tego, jak to jest, że kobiety które oglądały ze łzami w oczach na ekranach monitora swoje DZIECKO, które z uśmiechem reagowały na każdy jego ruch i które pytały lekarza o płeć Maleństwa, mogą teraz mówić o bezpłciowym płodzie, który trzeba usunąć. Teraz pytanie, czy ten bezpłciowy płód coś czuje.Dziecko w 12 tygodniu reaguje już silnie na każdy najdelikatniejszy dotyk ścianki macicy. ONO CZUJE. Ale żeby je usunąć, trzeba je porozrywać przy użyciu kleszczy. Najpierw urywa się jedną nóżkę, potem urywa się drugą nóżkę, potem rączki, miażdży się mózg i główkę i… polecam zobaczyć jak to wygląda (np tutaj lub tu).

Czy gdyby to Maleństwo było w stanie już krzyczeć z przeraźliwego cierpienia, jakim musi być tak bestialskie zabijanie, to byłby to argument za tym, żeby go nie zabić? Nie mogę przejść tez obojętnie obok argumentów w stylu: „Dopóki dziecko nie potrafi żyć samodzielnie poza organizmem matki, nie jest dzieckiem”. Bezbronność i bezradność ma nas prowokować do zabijania? Co to zmienia? Przecież to dziecko też odczuwa ból jak jest rozrywane. Czy przez to, że nie nazwiemy go dzieckiem, mamy mniejsze wyrzuty sumienia? A więc tak jak napisałam w tytule akapitu- życie życiu nie równe. Jedno życie jest więcej warte, bo jest chciane, a inne nie. Spojrzenie z perspektywy czującego dziecka dużo zmienia.

A co do samego prawa-  gdybym miała zaproponować, jak powinno działać prawo, to każdej kobiecie, która chce dokonać aborcji, puściłabym film z wizualizacją tego, jak będzie mordowane dziecko w jej brzuchu i dopiero wtedy pytałabym o decyzje. To byłby prawdziwy wybór, bo ŚWIADOMY. A wierzę, że gdyby kobiety był świadome jak wygląda aborcja, to ich liczba znacznie by się zmniejszyła.

Domyślam się, że wielu z Was ten wpis się nie spodoba. Ciągle jednak widzę walkę o dostępność aborcji, dlatego ja też postanowiłam nie milczeć i wyrazić swoje zdanie.

Jak zwykle czekam na Wasze komentarze!

 

PODOBA CI SIĘ TEN POST? JEŚLI TAK, ZOSTAW KOMENTARZ LUB DAJ MI LIKE NA FB.  TO MNIE BARDZO MOTYWUJE I DZIĘKI TEMU WIEM, ŻE TO CO ROBIĘ MA SENS!

DZIĘKUJĘ!