„Dobre” rady dla ciężarnej

W ciąży jesteśmy szczególnie narażone na „dobre” rady, które docierają do nas z każdej strony. Właściwie dla otoczenia stajemy się jak dzieci, którym trzeba wytłumaczyć ten świat. A przynajmniej takie wrażenie można odnieść, otrzymując na każdym kroku pouczenia dotyczące stylu życia, sportu, jedzenia, spania, czy stroju.

Znacie te sugestie, żeby jeść za dwoje, nie nosić korali, nie głaskać brzucha albo spać na lewym boku? No właśnie, ja też. Niektóre z porad, które słyszymy są wartościowe, ale z pewnością nie wszystkie. Pewne jest natomiast, że słuchając wszystkich, dojdziemy w końcu do  sprzeczności, bo przecież ilu doradców, tyle opinii. Jakie z nich słyszę najczęściej? Posłuchajcie.

Na pewno możesz to jeść?

Dużo osób nagle zaczyna się interesować naszą dietą i wnikliwie analizować co jemy i pijemy. Najczęstsze pytanie, które słyszałam w pierwszym trymestrze to: „Na pewno możesz jeść takie rzeczy?”. Trudno było też stojąc przy ekspresie do kawy w pracy, nie usłyszeć za plecami: „W tym stanie chyba nie powinnaś pić kawy”. Zażycie tabletek w czyjejś obecności, najczęściej też wiąże się z dokładną analizą i każdorazowo koniecznością opowiedzenia, która tabletka jest na co i czy na pewno trzeba ją zażywać. A już w przypadku antybiotyku, wytłumaczenie rozmówcy, że to nie zaszkodzi dziecku, a nawet pomoże, graniczy z cudem…

Rady (nie)uniwersalne, czyli „u mnie się sprawdziło”

Czasem porady , które słyszymy wynikają z chęci podzielenia się własnym doświadczeniem, lub też z przekonania, że kobieta w ciąży wcale nie wie, co jest dla niej dobre, a co złe. Najciekawsze jest dla mnie ten ostatni przypadek. Rady w stylu:

Pracuj najdłużej jak się da

lub

Nie zapinaj pasów w samochodzie

Nie są żadnymi obiektywnymi prawdami, tylko wynikają z czyjejś indywidualnej opinii lub doświadczenia. Moim zdaniem każda kobieta musi sama zdecydować, czy chce zapinać pasy. A decyzję o tym, do kiedy ma pracować powinna uzależnić od tego, jak się czuje, a nie od tego, co inni uważają na ten temat.

Czyjeś doświadczenia bywają cenną wskazówką, jednak nie mogą służyć za wyznacznik postępowania, bo przecież każda ciąża jest inna, tak jak każda kobieta jest inna i nikt nie zagwarantuje nam tego, że powielając jego sposób postępowania, osiągniemy podobny rezultat.

„Powiem ci, czego nie robić, ale nie zrobię tego za ciebie”

Normalnie pewnie ludzie nie zdecydowaliby się instruować nikogo w autobusie, jak ma siedzieć, albo czego się chwycić. Pewnie też nie zatrzymywaliby nikogo na klatce schodowej, żeby tak szybko nie schodził w dół. Nie interesowałoby ich, że ktoś sięga w sklepie na najwyższą półkę, intensywnie wyciągając przy tym ręce. Jednak widok kobiety w ciąży budzi w ludziach takie poczucie odpowiedzialności za nią, i to byłoby bardzo piękne, gdyby nie fakt, że często to poczucie nic za sobą nie niesie.

Przecież sama instrukcja:

„Niech pani tak nie sięga do góry rękami”

nie ściągnie mi pożądanego towaru z półki, a hasło:

„Proszę się trzymać dwoma rękami”

nie zwolni mi ręki, w której trzymam zakupy.

Jeśli ktoś faktycznie chce pomóc, to powinien to zrobić i z pewnością będzie to dużo cenniejsza nauka, niż nawet najlepsza rada udzielona słownie.

 

Nie patrz przez dziurkę od klucza, bo dziecko będzie miało zeza!

Ten temat zasługuje chyba na osobny wpis. Ludzie, którzy wierzą w przesądy, nie tylko się do nich stosują, ale chcą jeszcze na tą drogę naprowadzić wszystkich innych. Tak więc dbałość o kobiety w ciąży jest tu wybitna. Najlepszy argument jaki usłyszałam to:

„Ja w to nie wierze, ale na wszelki wypadek lepiej się stosować, bo po co kusić los”.

A no właśnie po to, żeby nie być niewolnikiem jakichś zabobonów. A już na pewno nie po to, żeby zadowolić innych.:)

 

Oczywiście, bardzo cenię sobie wartościowe wskazówki, przekazywane najczęściej przez bliskie osoby, jednak uważam, że to do nas- ciężarnych zawsze powinien należeć wybór, czego słuchamy, bo też nikt tak dobrze nie wie, co jest najlepsze dla nas i dla Dziecka, jak  my same.

 

 

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

Dziękuję!