Jak bezmyślni kierowcy, utrudniają matkom życie

Dziś wpis z serii Mama w wielkim mieście. Taka historia zdarza się na co dzień w wielkim mieście, bo kierowcy ciągle popełniają ten sam błąd. Nie pierwszy raz zdarza mi się taka sytuacja. W przeciwnym wypadku  pewnie bym to przemilczała, jak miało to miejsce poprzednim razem. To, że są kierowcy, którzy utrudniają innym życie, jest oczywiste, i chyba każdy kto choć raz jechał po Krakowie w godzinach szczytu, wie o czym mówię. Nie trudno też przekonać się o tym, wjeżdżając na zatłoczony parking galerii w sobotni poranek i po kilkunastu minutowym szukaniu miejsca znaleźć kilka takich, na których spokojnie można by zaparkować, gdyby nie inny Samolub, który uważa, że na swoją brykę potrzebuje aż dwóch miejsc parkingowych! Złośliwość? Bezmyślność? Chamstwo? Nie wiem. Tak, czy inaczej w tym wypadku taka bezmyślność może dużo kosztować, ale oczywiście nie samego Winowajce, tylko innych, którzy akurat się na niego napatoczą.

Idąc dziś na spacer z córką, szłam chodnikiem z wózkiem. Na mojej drodze zaparkował swoje auto kurier UPS, zajmując nim cały chodnik i poszedł sobie. Oczywiście taki kierowca, który zaparkuje tam, gdzie nie powinien, myśli: „Tylko na chwileczkę”. Ale ja, idąc chodnikiem, który nagle się ucina, a raczej jest zatarasowany przez samochód, tak że przejść by się dało, ale przejechać wózkiem nie ma szans, nie wiem, czy on stanął tu na chwilę, czy zamierza sobie tak stać cały dzień i właściwie mnie to nie obchodzi i obchodzić nie powinno. Akurat takie zachowania należy piętnować. I nie, nie dlatego, że złamał przepisy, bo to mnie nie interesuje, tylko dlatego, że skutecznie uniemożliwił mi bezpieczne przejście chodnikiem z wózkiem, przez co zmusił mnie do ominięcia go, wyjeżdżając na środek ulicy, na zakręcie i zza dużego samochodu. Jak można się domyślić, nie widziałam nic, więc nie mogłam tego zrobić bezpiecznie, szczególnie, że inne auta jeżdżą tam dość szybko. To nie jest też tak, że kierowca nie miał wyjścia, ponieważ po drugiej stronie ulicy były wolne miejsca do parkowania. Nie było natomiast ani pobocza, ani chodnika. Więc o co chodzi? Właśnie o ten egoizm! Po co myśleć o innych, przecież MI jest wygodniej zaparkować po tej stronie ulicy, a przechodnie, mamy z wózkami, czy rowerzyści niech sobie jakoś radzą. Ich problem.

Otóż chciałabym powiedzieć tym wpisem, wszystkim kierowcom pokroju tego kuriera, że ich bezmyślność może kiedyś doprowadzić nawet do tragedii. A chodnik jest przede wszystkich dla ludzi, a nie dla samochodów, a już na pewno nie tych zaparkowanych pod prąd i mających parking po drugiej stronie ulicy.

Macie podobne doświadczenia? Dajcie znać w komentarzach! 😉

  • Katarzyna Sawińska

    Ja jestem za tym, by Kraków został pierwszym w Polsce miastem rowerów! Wolne chodniki, dużo parków, lepsze powietrze. Szkoda, że jestem jedyną fanką takiego pomysłu. 🙂
    Denerwują mnie zastawione chodniki i nie dlatego, że ciężko mi przejść, bo akurat ja zawsze się przecisnę, lecz dlatego, że chodniki są od chodzenia (pieszego) a parkingi od parkowania.