Jak uśpić dziecko?

Zagadnienie stare jak świat. Chyba wszyscy rodzice, którzy doświadczyli wielogodzinnego usypiania, przeciągającego się nieraz do 2-3 nad ranem, marzą choćby o jednej spokojnej nocy i o przespaniu kilku godzin pod rząd, oraz o spokojnym śnie Malucha, który przecież ciągłe płacze i sam również się męczy.

Jak pomóc dziecku i jak pomóc sobie?

No właśnie. Przeglądnęłam już chyba cały internet w poszukiwaniu rozwiązania. Setny raz wertowałam kolejne strony książki Tracy Hogg – zaklinaczki dzieci – specjalistki od snu, żywienia i zachowania dzieci. Pytałam doświadczonych mam o to, w jaki sposób sobie radzą z usypianiem Maluchów. Po wszystkim co przeczytałam, usłyszałam, nieraz też zobaczyłam na własne oczy u innych, mam kilka wniosków i tym chciałabym się z Wami podzielić.

Cel uświęca środki?

Pewnie większość z Was spotkała się już z nowymi metodami usypiania dzieci, które nie zasługują na nazwę „metody usypiania”, ale raczej na „metody znęcania się”. Po pierwsze tzw. metoda Ferbera. Gdy dziecko płacze, reagujesz po 5 minutach, przy kolejnym płaczu po 10 minutach, potem dopiero 15 itd. Druga- jeszcze bardziej dramatyczna w skutkach to metoda „wypłakiwania się”. Dziecko ma płakać, a rodzic ma mieć to gdzieś. Zamknąć dziecko w pokoju, włączyć głośno telewizor, żeby czasem serce mu nie miękło (o ile je ma) i pozwolić dziecku wylać wszystkie łzy, bo przecież dziecko płacze, bo jest obrzydliwym manipulatorem i od urodzenia próbuje wymusić coś na rodzicach. Trzeba więc uciszyć malucha, żeby rodzice mogli choć wieczorem i w nocy mieć święty spokój!

Dlaczego takie metody są skuteczne? To proste! Bo dziecko przestaje ufać rodzicom. Oni i tak nie przyjdą. Mają gdzieś jego potrzeby. Niestety niemowlak nie wie, że tata, czy mama przyjdą do niego rano. Boi się, że zostawili go na zawsze. A gdy płacze i wzywa pomocy, potrzebuje przytulenia i nie rozumie, czemu nagle nikt nie przychodzi. Przecież takie dziecko nie może wstać z łóżka i samo poszukać pomocy. Jedyna forma przekazu to płacz. Jak można ignorować rozpaczliwy płacz dziecka, które przecież chce nam coś przekazać? Jak można mówić o „wypłakiwaniu się”? To tak jakby dziecko płakało, bo płacz daje mu ulgę.To absurd!

Jak więc uśpić dziecko?

Przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że każde dziecko jest inne. I nie ma uniwersalnych metod, a przynajmniej ja w takie nie wierzę. Myślę, że autorami uniwersalnych metod, są rodzice dzieci, które ze snem nie mają kłopotów i na nie działa właściwie wszystko. Jest jednak kilka rzeczy, które faktycznie wpływają na spokojny sen dziecka i zwykle skracają czas usypiania. Oto one:

  • WYCISZENIE – dziecku, które miało w ciągu dnia bardzo dużo wrażeń, ciężko przejść do spokojnego snu. Trzeba je trochę wyciszyć. Po weselu, wizycie znajomych i zakupach w supermarkecie,dziecko ma prawo być niespokojne. Na plan wyciszenia wieczornego może składać się kąpiel i masaż (np. masaż Shantala lub masaż antykolkowy). Warto też przygasić światła w pomieszczeniu, gdzie jest Maluch i mówić szeptem. Dziecko uczy się w ten sposób odróżniać dzień od nocy.
  • OTULENIE – tak, wiem. Wielu rodziców uważa, że dzieci tego nie lubią. Też tak uważałam, dopóki mój mąż nie otulił naszej malej księżniczki ciasno kocykiem i po kilku minutach trzymania na rękach, mała zasnęła. Płakała tylko przy otulaniu i zawsze płacze, podobnie jak przy wiązaniu w chustę. Ale gdy już jest zawiązana, to jest szczęśliwa. Otulenie daje dziecku poczucie bezpieczeństwa.
  • USPOKOJENIE – jeśli dziecko nadal płacze, to stosujemy różne metody uspokajania. W zależności od tego, co maluch lubi. My wcześniej śpiewaliśmy kołysanki, nosiliśmy na rękach, kołysaliśmy itd. Wszystko szeptem i delikatnie, choć gdy dziecko bardzo płacze, to dobrze jest wykonywać bardziej energiczne ruchy. Więc teraz stosujemy po prostu  energiczne kołysanie góra-dół. Po kilku sekundach mała się ucisza. Jak zacznie płakać, to powtarzamy. Można też stosować metodę poklepywania, czyli delikatnego klepania plecków. Dziecko po chwili przestaje płakać. Przy tym do ucha szepczemy „ććććssssssiiii”  albo „szszszszzzzzz” i działa 🙂
  • BIAŁY SZUM – najlepszy jest szumiś. Zakładamy go na rękę i przytulamy dziecko. I tak pozostajemy wtuleni, dopóki nie zaśnie. Jak zaczyna płakać, to wracamy do poprzedniego punktu. Można też zastosować nagrania z youtuba, ale ja osobiście wolę nie trzymać dziecku komórki/laptopa przy uchu ani w łóżeczku, a włączanie pralki, suszarki i odkurzacza jest bardzo nieekonomiczne 🙂
  • DELIKATNE ODKŁADANIE – z wyczuciem, bo inaczej zaprzepaścimy wszystkie starania i trzeba będzie zacząć od nowa 🙂

Wiem, że niejedno tutaj można by skrytykować. To nie są idealne metody usypiania. Ale nie ma też idealnych  dzieci i nie wszystkie chcą stosować się do uniwersalnych metod. Ostatecznie dziecko śpi w swoim łóżeczku, co dla mnie jest ważne i nie krzyczy rozpaczliwie gdy nie może zasnąć przez pół nocy. A z metod bardziej długoterminowych, warto wdrażać schematy. Czyli stały plan dnia, oczywiście odpowiednio do wieku dziecka – to rzeczywiście działa, bo nawet moje 6-tygodniowe dziecko, po kąpieli już czeka na masaż, a potem na karmienie 🙂

Ciekawa jestem co o tym myślicie i jakie metody usypiania dzieci stosujecie? 

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

Dziękuję!

Wpis został napisany we współpracy z portalem kobieceporady.pl

  • Daria Robbé Groskamp

    Polecam książki Harveya Karpa, jego metoda zawsze pomaga w kryzysie i jakoś bardziej mi odpowiada od strony bliskości z dzieckiem 🙂 u mnie wertowanie Zaklinaczki powoduje tylko jeszcze większy stres, mogłabym sobie poklepywać moje dziecko przez całe godziny jak ma gorszy dzień i nic by z tego nie wyszło 🙂 u nas najważniejsze się okazało kładzenie o tej samej porze codziennie spać, po kąpieli, ok 21 h

  • No dokładnie, właściwie jak próbowałam kilka razy poklepywania to po 1,5 godziny to JA mało nie zasnęłam przy łóżku dziecka, mimo że Mała darła się niemiłosiernie. 🙂 Moje dziecko na razie nie umie zasnąć samo w łóżeczku. Mamy kryzysy, ale u nas faktycznie najważniejsze w usypianiu jest otulania, biały szum i kołyszące ręce rodziców. Czyli właściwie ma to dużo wspólnego z metodą Karpa 🙂 Z tym, ze my nie stosujemy ssania, bo ona wypluwa wszystkie smoczki, a pierś… hmm, wolę żeby nie kojarzyła ją z zasypianiem 🙂

  • Daria Robbé Groskamp

    U nas dopiero sprawdził się smoczek 0-2 aventu, teraz przeszliśmy na lovi 3-6 ale już to nie to samo 😉 a u mnie zasypianie przy piersi też jakoś nie wychodzi, zdarza się może raz na sto razy 😉

  • My teraz mamy lovi 0-3, a poprzednio z Canpolu. Myślałam, że zmiana smoczka pomoże, ale ja nie wiem o co Małej chodzi bo ona go wypluwa po czym za wszelką cenę próbuje go sobie wsadzić z powrotem do buzi. Z tym, że tego nie umie, więc jest wrzask pod tytułem: „Mamo, wsadź mi smoczka”. I tak się może bawić godzinami i przy okazji ćwiczyć moją cierpliwość, która zakrawa już o świętą 😀