Karmię tam, gdzie chcę!

Karmienie piersią to temat, który budzi ostatnio mnóstwo emocji. Nie chcę jednak opowiadać o tym, jak bardzo oburza mnie brak tolerancji ludzi wobec kobiet karmiących w miejscach publicznych, ale raczej opowiedzieć Wam o tym co mnie ostatnio spotkało. Można powiedzieć, że w kwestii karmienia jestem dopiero na początku drogi i pewnie jeszcze niejedna ciekawa historia mi się przydarzy. Pewnie nie każda będzie też sympatyczna, bo jak wiadomo- nie wszyscy reagują pozytywnie widząc matkę karmiącą. Dlatego o tych (być może) rzadkich przypadkach warto mówić 🙂

Byłam ostatnio z dzieckiem w przychodni na badaniach kontrolnych. Czekałam na lekarza ponad pół godziny, a moja córka w międzyczasie zaczęła domagać się jedzenia. Zapytałam więc Pani w rejestracji, gdzie mogłabym nakarmić dziecko. Sympatyczna pani zerwała się na nogi, szybko znalazła kluczyk do gabinetu lekarskiego, który akurat był wolny i już szła mnie tam zaprowadzić, gdy nagle za plecami usłyszałam głos jakiegoś pana w podeszłym wieku. Oburzony sytuacją powiedział, że to jest niesamowite co się stało z tym światem, żeby matka, która chce nakarmić dziecko musiała się gdzieś chować po kątach. Przecież jest to najnormalniejsza rzecz na świecie i jeśli komuś miałoby to przeszkadzać, to nie jest człowiekiem.

Nie był to chyba koniec wypowiedzi starszego pana, którego głos rozbrzmiewał na cały korytarz, jednak po tych słowach, zniknęłam już w gabinecie. A szkoda, bo bardzo mi się podobało to co powiedział, podobnie jak zachowanie Pani w rejestracji, która rzuciła wszystko, żeby umożliwić mi nakarmienie dziecka.

Natknęłam się też ostatnio na artykuł , który bardzo mnie zaskoczył. Wiele osób oburza się tym, jak kobieta może karmić w restauracji, w parku na ławce, w galerii handlowej. Co jednak można powiedzieć o kościele? To miejsce, w którym chyba jeszcze bardziej „nie wypada” obnażać piersi, nawet w tak ważnym celu. Jak się okazuje papież ma tutaj zupełnie inne zdanie i podczas Mszy Św. powiedział:

Matki, dawajcie dzieciom mleko, nawet teraz jeśli płaczą lub są głodne. Karmcie je piersią, nie przejmujcie się!

Trudno nie być zaskoczonym. Dla mnie jednak to dowód na to, że to tylko kwestia spojrzenia na karmienie piersią, jako na zaspokajanie potrzeb tego małego człowieka. Niezależnie od tego, czy zgadzamy się z tym, że w kościele można karmić, ważne jest to, że warto też spojrzeć na temat z perspektywy matki i dziecka. Faktem jest, że nie da się wytłumaczyć niemowlakami, że przez najbliższe 2-3 godziny nie może być głodny. Nie da się też nakarmić go na zapas, bo ma na to za mały żołądek. Wobec tego, często jako matki, musimy karmić dziecko co 2 godziny, a przy dużym upale nawet częściej. Wobec tego, wyjście gdziekolwiek z domu byłoby po prostu niemożliwe…

Osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiego „zamykania matek z dziećmi w domu”. Dziecko i matka (również matka karmiąca) ma prawo być w przestrzeni publicznej i nie musieć chować się po kątach lub wychodzić do toalety na pół godziny, żeby móc nakarmić Niemowlaka.

Ciekawa jestem też Waszych opinii na ten temat. Z jakimi reakcjami spotykacie się karmiąc piersią w miejscach publicznych?

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

Dziękuję!