Nie porównuj mnie, Mamo!

Każde dziecko jest inne. Banał, ale jednak często o tym zapominamy. Przy pierwszym dziecku – wszystko jest nowe. Pierwszy raz obserwujemy jak dziecku zmienia się każdego dnia na naszych oczach i robi to w swoim własnym tempie. Wszystko jest zaskakujące. Mam wrażenie, że większość z nas w tym okresie zadaje sobie pytania: „Czy to jest normalne, że jeszcze nie siada?”, „Czy to jest normalne, że chce być przy piersi cały dzień?”, „Czy to jest normalne, że płacze na widok obcych?” itd. Tych pytań jest całe mnóstwo. Z kolei kobieta, która zostaje matką po raz drugi nie uniknie porównywania z pierwszym dzieckiem, bo „starsze już chodziło w tym wieku”, albo „przesypiało już całą noc”. Ciągle porównujemy… z dzieckiem sąsiadów, znajomych, czy starszym rodzeństwem.

Nie raz słyszałam historię od znajomych o tym, jak odkładają dziecko do łóżeczka wieczorem, a ono SAMO zasypia. Dla mnie brzmi to jak legenda – być może gdzieś kiedyś się wydarzyło, ale ciężko w to uwierzyć. Po pierwsze we własnym łóżeczku, a nie na rękach, lub na mamie. Po drugie SAMO, a nie po godzinnym kołysaniu na rękach, śpiewaniu, tańczeniu i … stawaniu na głowie. Słyszałam też legendy o dzieciach, które ucinają sobie kilkugodzinne (godzinne- tak, to nie pomyłka!) drzemki w ciągu dnia, albo o takich które potrafią spać bez Szumisia i nie budzą się gdy zaskrzypi fotel w drugim pokoju. Słyszałam o dzieciach, które lubią bawić się same. Otwierają oczy i przyglądają się światu, a rodzic nawet nie wie, że się obudziły. Podobno są też dzieci, które przesypiają całe noce, które nie płaczą jak idą im ząbki i przez większość czasu się śmieją. Słyszałam, ale nie znam tego. Jak próbuję sobie wyobrazić jak to jest, to wydaje mi się, że mając takie dziecko, czułabym się jakby go nie było.

Bardzo często pytam innych rodziców: „Jak Wy to robicie?”. I równie często odpowiedź na to pytanie napełnia mnie frustracją. Bo otóż okazuje się, że nie chodzi o to, że robię coś źle, albo że robię inaczej. Stosuję często te same metody, które działają u innych, ale u mnie nie. Chodzi o to, że moje dziecko jest inne. I jak się nad tym zastanowić, to jest to piękne. Gdyby można było po prostu zastosować jakieś uniwersalne metody do  niemowlaka, które wpłynęłyby na jego zachowanie, spanie, potrzebę jedzenia itd, to wychowanie dziecka chyba bardziej przypominałoby tresowanie psa. Tak naprawdę gdy dziecko jest malutkie, to wszystko robi wtedy, kiedy chce. Je kiedy chce i śpi kiedy chce. A wszelkie próby zmuszania dziecka do jedzenia czy spania, kończą się jeszcze większym krzykiem i płaczem…

Zdałam sobie sprawę, że porównywanie jest bez sensu. Mogłabym oczywiście z zazdrością przyglądać się mamom, które w spokoju piją poranną kawę, robią makijaż przed spacerem i jedzą dwudaniowy obiad, który same ugotują. Mogłabym, ale po co? Czasem jestem ciekawa, jak szybko inne dzieci robią postępy, jak się zachowują, jak często jedzą i śpią. Ale jeśli ta wiedza, służy do porównywania, to chyba lepiej nie wiedzieć. Ja może nie mam czasu na codzienny makijaż i często żywię się mrożonkami, które jem z małą na ręce. W okresie skoków rozwojowych, całe noce spędzam z dzieckiem przy piersi, a śniadanie często jem w południe. Ale mimo to, uważam, że bycie mamą jest piękne dzięki tej indywidualności. Dzięki temu, że każde dziecko jest inne, czego innego potrzebuje i inaczej się rozwija. I do każdego trzeba znaleźć własny klucz, bo żaden inny nie będzie pasował.

I wiecie co? Kocham bycie Mamą! Mimo tych nieprzespanych nocy i tego, że właściwie nie mam czasu dla siebie. Cieszę się, że wychowywanie dzieci, to nie tresowanie robotów – że moje dziecko jest niepowtarzalne i że każdego dnia mogę się go uczyć!

Jak to jest u Was? Macie pokusę do porównywania swoich Maluchów?;)

PODOBA CI SIĘ TEN POST? JEŚLI TAK, ZOSTAW KOMENTARZ LUB DAJ MI LIKE NA FB.  TO MNIE BARDZO MOTYWUJE I DZIĘKI TEMU WIEM, ŻE TO CO ROBIĘ MA SENS!

DZIĘKUJĘ!

 

  • Lulanka.com

    Staram się nie porównywać, chociaż czasem mi się zdarza 🙂 Ale jak pisałaś każde dziecko jest inne no i każde rozwija się w innym tempie jedno szybciej usiądzie,a inne szybciej pójdzie 🙂

  • Daria Robbé Groskamp

    Ja najczęściej, niestety, porównuję moje dziecko do dzieci z książek. Czytam, że dwumiesięczne dziecko już ma na tyle duży żołądek, że spokojnie powinno wytrzymać w nocy na raz dłużej niż dwie godziny. I skoro tego nie nauczyło się jeszcze, to znaczy że moja wina i jeśli tego nie zmienię, pogłębię tylko jego złe nawyki. Żyję w wiecznym w stresie pomiędzy „sam z tego wyrośnie, nie martw się” i „jeśli teraz nie zadziałasz, zrobisz sobie tylko jeszcze większy kłopot za parę tygodni …” Ehh jak żyć 😉

  • To prawda, bo teoretycznie na tym etapie wyrabiają się już u dziecka pewne przyzwyczajenia. Ale wydaje mi się, że nie ma się czym stresować bo nie ma „książkowych” dzieci. Normę wyznacza średnia. Ciekawe jest to, że wszystkie to wiemy i chyba wszystkie nadal czytamy i sprawdzamy, co dziecko „powinno” już robić.. pozdrawiam 😉

  • Jeśli tylko Ci się zdarza, to i tak jesteś Mistrzem 🙂 Ja ciągle sobie to powtarzam, że dziecko może się rozwijać w swoim własnym tempie, bo wszystko co robi wydaje mi się za wcześnie, albo za późno, a Małą ma dopiero dwa miesiące 😀

  • Lulanka.com

    Mi tez dużo rzeczy wydaje się że robi za wcześnie, np juz siedzi gdzie słyszałam że inne dzieci uczą sie tego dopiero w 7,8 miesiącu 🙂 A ma już 5 miesięcy 🙂 nawet nie wiem kiedy to zleciało…

  • Oj, ja z utęsknieniem wyczekuje jak moja Martusia usiądzie, bo to jest ogromna zmiana i już dużo więcej można z dzieckiem zrobić. 🙂 Ale powiem Ci, że mi czas z Małą mija niesamowicie szybko!

  • Lulanka.com

    My też już się nie mogliśmy doczekać, aż w końcu się doczekaliśmy 🙂 Mi tak samo, czas pędzi jak szalony, aż czasami chciałabym żeby zwolnił troszkę bo lada moment i Ninka już bedzie małą dziewczynką i nie zdążę się nacieszyć niemowlaczkiem 🙂

  • Haha, no właśnie. Trzeba się cieszyć każdym dniem, bo w tym pierwszym roku dziecko zmienia się w takim tempie, że aż trudno w to uwierzyć. 🙂