Po co mi położna środowiskowa?

Będąc w ciąży zastanawiałam się czy w ogóle położna środowiskowa jest do czegoś potrzebna. Wielokrotnie słyszałam od innych Mam, że wizyty położnej to tylko formalność, która zwykle ogranicza się do jednego spotkania, odbywa się w pośpiechu i właściwie jest smutnym obowiązkiem dla obydwu stron. Mimo to, wybrałam swoją położną już w 6 miesiącu ciąży (ze szpitala w którym zamierzałam rodzić).

Już przy pierwszym spotkaniu zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, ponieważ okazała się być bardzo miła w kontakcie i szczerze zainteresowana mną i Maluchem, a nie tylko odklepująca swoją pracę. Dlaczego jeszcze uważam obecność w ciąży i połogu położnej za bardzo cenną?

Bezpośredni kontakt o dowolnej porze

Chyba każda ciężarna ma jakieś wątpliwości związane z przebiegiem ciąży. Osobiście nie jestem zwolennikiem wyszukiwania odpowiedzi na swoje pytania na forach internetowych czy u znajomych, bo jednak każda ciąża jest inna. Już na pierwszej wizycie dostałam numer telefonu do położnej – zarówno służbowy, jak i prywatny. Sama z siebie zachęciła mnie do tego, żeby dzwonić, gdyby cokolwiek mnie zaniepokoiło. To jest super komfort psychiczny, że gdy będzie się coś działo można zadzwonić, nawet w weekend, czy wieczorami i rozwiać swoje wątpliwości, nie czekając na wizytę u lekarza.

Regularny kontakt telefoniczny

Drugą kwestią, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, był fakt, że położna regularnie dzwoniła do mnie lub pisała, pytając jak się czuję i czy wszystko w porządku.

Bezpłatne „Pogaduchy do brzucha”

Podpisanie deklaracji z położną z tego szpitala daje możliwość uczestnictwa w spotkaniach tematycznych dla kobiet w ciąży, których tematyka właściwie pokrywała się z tematami poruszanymi na szkole rodzenia, z tym, że te spotkania były zupełnie bezpłatne.

Opieka poporodowa

Po urodzeniu dziecka, należy zgłosić ten fakt położnej środowiskowej i umówić się z nią na pierwszą wizytę. To było dla mnie największe zaskoczenie. Przed porodem wydawało mi się, że będzie to trochę stresujące spotkanie, bo jednak wiadomo, że bezpośrednio po powrocie do domu ze szpitala, nie jest się jeszcze całkiem ogarniętym i ze sobą i z dzieckiem. Okazało się jednak, że nie tylko nie było w żaden sposób stresująco, ale wizyta ta bardzo dużo nas nauczyła. Przede wszystkim nie było żadnego pośpiechu. Był czas na rozmowę, na kontrolę mojego stanu, na wykąpanie dziecka i wyjaśnianie wątpliwości. Ja na kartce miałam już spisaną masę pytań. Po tej wizycie poczułam niesamowitą ulgę.

Nie da się ukryć, że bardzo dobrze trafiłam, ale dla mnie pomoc położnej okazała się bardzo ważna, dlatego uważam, że warto skorzystać z takiej możliwości, szczególnie, że otrzymujemy ją zupełnie za darmo.

Ciekawa jestem, jakie są Wasze doświadczenia z położną środowiskową? 🙂

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

Dziękuję!