Gdy zostajesz mamą wsiadasz do pociągu, który nigdy się nie zatrzyma

Stałam na peronie, czekając na swój pociąg. Obok mnie było mnóstwo ludzi. Oni też czekali. Jedni młodsi, drudzy starsi. Niektórzy z nich czekali już bardzo długo, inni dopiero przyszli. Mi bliżej było do tej drugiej grupy. Byłam pełna nadziei. Wierzyłam, że podróż, która ma się rozpocząć, gdy wsiądę do pociągu będzie najpiękniejszą w życiu. Wiedziałam też, że będzie wyzwaniem. I przyznam się Wam, że czasem się trochę tego bałam. Bałam się wsiąść. Ale ostatecznie bardziej chciałam, niż się bałam, dlatego też nie zawróciłam z tego peronu i nie wróciłam do domu. 

Czekanie było też ryzykiem. Wszyscy, którzy tam stali, podejmowali to samo ryzyko co ja, więc było mi jakoś raźniej. Nie wiedzieliśmy jaki pociąg przyjedzie. Wszystkie wagony miały być całkiem nowe, a jednak niektóre z nich mają wady konstrukcyjne i  będą wymagały ciągłego reperowania. A przecież to ma być super podróż, więc kto chciałby spędzać ją w taki sposób?

Pamiętam to jak dziś. Na mój peron nadjechał pociąg. Był piękny, lśniący, całkowicie sprawny. Spełnienie marzeń. Mogę śmiało wsiadać. Choć na peronie wydawało się zupełnie inaczej, to gdy ruszył, nie miałam już żadnych wątpliwości – to pendolino! Przy 250 km/h, obrazy za oknem zlewają się w jedno. Ciężko nawet powiedzieć, kiedy wyjeżdża się z jednej miejscowości, a kiedy wjeżdża do kolejnej. Czasem zdarzają się jakieś przystanki, ale trwają dość krótko. Bywa, że nie zdążę nawet wypić ciepłej kawy, bo znów trzeba ruszać w dalszą drogę… Wiem jednak, że to się zmieni i za jakiś czas będę mogła skupić się na widokach, a nie na organizacji podróży.

Ten pociąg, zwany macierzyństwem, rozpędził się tam, na peronie i nie ma stacji końcowej. Nieraz kolejne dni zlewają się w jedno i ciężko nawet powiedzieć kiedy jest weekend. A właściwie nie ma to żadnego znaczenia, bo Mama a pełny etat pracuje nawet w niedzielę 🙂

Jasne, że są takie chwile, kiedy chce się wyskoczyć z pędzącego pociągu. Chyba każdy takie ma. Ale nie zmienia to faktu, że to najpiękniejsza podróż w życiu i bez wahania zdecydowałabym się na nią raz jeszcze!