Jak nauczyć dziecko spać we własnym łóżeczku?

Ostatnio na profilu facebookowym Filipa Chajzera, przeczytałam bardzo fajny, życiowy post, w którym autor opisywał trudności rodzicielstwa związane z nieudanymi próbami odłożenia dziecka do łóżeczka. I faktycznie – chyba większość rodziców zna ten dramat, kiedy po dłuuugim usypianiu na rękach, śpiewaniu, bujaniu i nie wiadomo czym jeszcze, Maluch wybudza się do trzeźwości, gdy tylko jego plecki dotkną materaca. Nie wiadomo, jak to działa, ale jakimś cudem niemowlęta potrafią spać i jednocześnie sprawować kontrolę nad dorosłymi, żeby czasem nie podejmowali prób odkładania ich z rąk (bo po co? Na rękach się śpi najlepiej ;))

Szczerze mówiąc, lubię czytać takie posty i słuchać szczerych ludzi, którzy doświadczając jakichś trudności związanych ze spaniem Dziecka, potrafią o tym otwarcie mówić. A paradoksalnie dużo rodziców się tego boi, tak jakby od razu klasyfikowało ich to do gorszego sortu opiekunów, którzy nieumiejętnie wychowują swoje dziecko. Zanim zostaniemy pochłonięci przez wyrzuty sumienia, warto zdać sobie sprawę z jednej podstawowej rzeczy: dla dziecka rodzice są „bogami” i dlatego zależy od nich baaaardzo dużo, ale mniej więcej drugie tyle zależy od osobowości dziecka, na którą wpływu rodzice (ani nikt inny) nie ma. I pewnie dlatego rozumiem rodziców, którzy z radością opowiadają o swoich Pociechach, które noce przesypiają od urodzenia, ale nigdy nie zrozumiem tych, którzy z tego względu czują się lepsi od innych. W końcu wszystkie skutki przespanych lub nieprzespanych nocy ostatecznie ponosić muszą rodzice, bo to oni wstają po kilkanaście razy na nocne przytulanie, a potem muszą funkcjonować jakoś cały dzień w pracy, czy w domu. Są tacy, którzy licząc na lepszy dzień dziecka, decydują się zaprosić go do swojego łóżka, ale potem nie są z tego do końca zadowoleni. Dlatego dzisiaj będzie wpis dla tych, którzy chcą coś zmienić, którzy uznali, że wspólne spanie z dzieckiem, źle na nich wpływa i marzą o nauczeniu dziecka spać we własnym łóżeczku, ale nie wiedzą jak się za to zabrać.

Opisana przeze mnie metoda to 5 kroków, które ostatecznie mają w sposób łagodny, ale stanowczy zmienić dotychczasowe przyzwyczajenia dziecka.

KROK 1: Decyzja

Decyzja o wspólnym spaniu wydaje się być dużo łatwiejsza do podjęcia, niż o przeniesieniu dziecka do swojego łóżeczka. I wielu psychologów, również pediatrów, otwarcie mówi o tym, że spanie z dzieckiem ma dużo pozytywnych skutków, więc jeśli dla rodziców i dziecka jest to sytuacja komfortowa, to nie ma żadnego powodu żeby coś w tym zakresie zmieniać.

Jeśli jednak tak nie jest, to pierwszym krokiem będzie odpowiedzenie sobie na dwa bardzo ważne pytania:

  1. Czy Ty (/Wy – jako rodzice) jesteście gotowi na to, żeby spać bez dziecka?
  2. Czy dziecko jest gotowe na to, żeby spać osobno?

Często chcemy coś zmienić, ale jak okazuje się, że dziecko stawia opór, to się poddajemy. Faktem jest jednak, że Maluch nie rozumie takiego stanu rzeczy i nie potrafi racjonalnie spojrzeć na przyczyny zmian, jakie wprowadzamy w jego życie. Naturalne jest więc to, że dąży do zachowania swoich dotychczasowych rytuałów, a to dla rodziców bywa trudne.

Prawdą jest też, że nikt nie zna dzieci, tak, jak ich rodzice. Dlatego nie ma obiektywnie dobrego momentu na przeniesienie dziecka z łóżka rodziców, do jego własnego. Jest to kwestia na tyle indywidualna, że tylko mama i tata mogą zdecydować, czy ten moment dla nich i dla dziecka jest najlepszy.

KROK 2: Wybranie ulubionej przytulanki

Nieważne czy to będzie lalka, miś, czy inny stworek. Ważne, żeby zachować rytuał usypiania, w którym zawsze będzie uczestniczyć ukochana maskotka. Może leżeć gdzieś obok dziecka, ale ważne, żeby niezależnie od podróży, wyjazdów i innych atrakcji – zawsze towarzyszyła w spaniu. Chodzi o pewnego rodzaju zastępstwo za mamę/ tatę w czasie, kiedy rodziców nie ma obok, czyli w nocy.

KROK 3: Rytuał usypiania

Najważniejsza część planu, to zachowanie odpowiedniego rytuału usypiania. Po kąpieli / wieczornej toalecie, odkładamy dziecko do łóżeczka, wręczamy przytulankę i gasimy światło. Siadamy na krześle obok. Można zaśpiewać kołysankę, mówić do dziecka lub puścić kołysanki. Jeśli Maluch płacze, to można głaskać go po główce i próbować uspokoić mówiąc: „Ćśśś”. Ale jeżeli się wierci i się bawi, to najlepiej pozwolić mu na to i nie rozbudzać mówieniem do niego, albo nawiązywaniem kontaktu wzrokowego. Jeśli jednak wstaje lub próbuje wychodzić z łóżeczka, to można położyć go i powiedzieć, że teraz jest czas na spanie. I tak 200, albo 300 razy, albo tyle, ile trzeba będzie, jeśli to dopiero początki 🙂

KROK 4: Nocne pobudki

W czasie nocnych pobudek można usiąść na krześle, na którym usypialiśmy dziecko i robić dokładnie to samo, co przy wieczornym rytuale usypiania. Jeśli Maluch nie może zasnąć, można coś zaśpiewać. Najlepiej sprawdza się jedna, wybrana kołysanka, która jest zarezerwowana do usypiania i której nie śpiewamy/ puszczamy dziecku np. w czasie zabawy. Warto poczekać, aż zaśnie głębiej i dopiero wtedy wyjść z pokoju/ położyć się do łóżka. Jeśli będziemy niecierpliwi to skrzypniecie podłogi, czy fotela może spowodować powtórkę z rozrywki 😉

KROK 5: Konsekwencja

Wiem, że czytając ten opis, wszystko wydaje się być takie proste! Ale po którejś nocy z rzędu z 5 pobudkami i usypianiem trwającym od 30 minut do godziny, człowiek myśli już trochę inaczej. W związku z tym, ostatnim krokiem jest konsekwencja. Jeżeli się złamiemy raz i wyciągniemy dziecko z łóżeczka, lub weźmiemy do swojego łóżka, to tak naprawdę całą drogę musimy zacząć od nowa. I nie ma się co dziwić. W ten sposób Maluch dostaje komunikat, że oczekujemy od niego uporczywej walki i płaczu, ale jeśli to zrobi, to w nagrodę wróci do spania z rodzicami. Dlatego ostatni punkt jest mocno powiązany z pierwszym -> jeśli mamy przekonanie, że dziecko i my, jesteśmy gotowi na takie zmiany, to musimy cały czas mieć przed oczami wizję celu, dla którego to robimy i konsekwencje trzymać się założonego planu.

Nauka zasypiania i spania we własnym łóżeczku z pewnością jest dużą zmianą w życiu małego Człowieka, dlatego żeby mu to ułatwić, trzeba wybrać na to odpowiedni moment. Sprawdza się tutaj zasada, głosząca iż wprowadzamy tylko jedną zmianę na raz. Więc jeśli pracujemy nad snem nocnym, to nie zmieniamy planu dnia, nie oduczamy dziecka pić z butelki, ani nie zabieramy smoczka (jeśli z niego korzysta). Wszystko po kolei. Na pewno dobrym czasem na takie zmiany nie jest też okres bolesnego ząbkowania, kiedy dziecko ma prawo być marudne i potrzebować wzmożonej bliskości rodziców (również w nocy), czy też posłania go do żłóbka.

Mam nadzieję, że ten wpis będzie dla Was przydatny! Jeśli tak, będę wdzięczna jeśli udostępnicie go dalej. Na Wasze doświadczenia, jak zwykle czekam w komentarzach 🙂

 

 

Popularny SZUMIĄCY MIŚ zaburzył sen mojego dziecka

Sen to było moje największe zaskoczenie jeśli chodzi o dziecko. Tyle razy słyszałam jak ludzie mówili: „Spać jak niemowlę”. Od momentu porodu, kiedy zrozumiałam co to znaczy (może nie zawsze, ale w naszym przypadku tak było), nikomu tego nie życzę, nawet wrogom (choć ich nie mam, ale gdybym miała, to też bym nie życzyła, aż tak źle:)). Generalnie sen nigdy nie był ważny w moim życiu, a na pewno nie był najważniejszy, bo zawsze było tyle do zrobienia i wydawało mi się, że SZKODA CZASU. Tak, wiem, dziś sama się za to wstydzę, ale na pocieszenie powiem coś, co chyba wiecie, tzn. że i tak nie da się wyspać na zapas. Dziś sen przyjęłabym w każdej ilości, a po „przespanej” (czyli 2-3 pobudki) nocy, czuję się jak młody bóg! Mogę góry przenosić! Continue reading „Popularny SZUMIĄCY MIŚ zaburzył sen mojego dziecka”

Trenerzy snu, czyli „Pomocy, moje dziecko nie chce spać”

Trenerzy snu – choć sama nazwa brzmi nieco odpychająco, to osoby które zajmują się zawodowo pomocą w problemach ze snem dziecka. Najczęściej chodzi oczywiście o sen niemowlęcia, bo w większości przypadków po okresie niemowlęcym problemy te się normują. Continue reading „Trenerzy snu, czyli „Pomocy, moje dziecko nie chce spać””

Rzecz, która niszczy życie i obrzydza macierzyństwo.

Są takie dni, że ma się ochotę krzyczeć i bić głową w mur. Albo wyjść z domu niepostrzeżenie i zniknąć na kilka dni. Zaszyć się w jakimś miejscu, do którego nikt nie ma dostępu. Przez chwilę być tylko ze sobą i dla siebie. Wziąć głęboki oddech i odetchnąć z ulgą. Przypomnieć sobie jak brzmi cisza… Continue reading „Rzecz, która niszczy życie i obrzydza macierzyństwo.”

To naprawdę działa, czyli 5 porad dla mam niemowlaków!

Ostatnio prosiłam Was o wypełnienie ankiety na temat karmienia, zachowania i snu niemowląt. Na podstawie Waszych odpowiedzi, udało mi się zauważyć pewne tendencje, które zebrałam w liście poniżej. Są to skuteczne metody, oraz zależności zachowania dzieci od naszego postępowania z nimi. Ciekawa jestem, czy będą one dla Was zaskoczeniem, czy wręcz przeciwnie. U mnie właściwie wszystko to się sprawdza! Continue reading „To naprawdę działa, czyli 5 porad dla mam niemowlaków!”

Jak uśpić dziecko?

Zagadnienie stare jak świat. Chyba wszyscy rodzice, którzy doświadczyli wielogodzinnego usypiania, przeciągającego się nieraz do 2-3 nad ranem, marzą choćby o jednej spokojnej nocy i o przespaniu kilku godzin pod rząd, oraz o spokojnym śnie Malucha, który przecież ciągłe płacze i sam również się męczy. Continue reading „Jak uśpić dziecko?”