Torba do szpitala – co zbędne, a co niezbędne?

Witajcie! Przyszedł czas na długo obiecywany wpis, weryfikujący zawartość torby do szpitala. Będę opierać się na swoich poprzednich wpisach na ten temat, ale wzbogacę je o wiedzę i doświadczenie, które mam już po tych kilku miesiącach, a przede wszystkim po porodzie i wizycie w szpitalu. Jeśli jeszcze nie czytałaś/eś tych wpisów, to zapraszam tutaj: Torba do szpitala- Mama i Torba do szpitala- Dziecko .

Szpitalne Niezbędniki dla Dziecka

Rożek – to chyba moje największe zaskoczenie. Pamiętam, że zastanawiałam się, czy w ogóle go brać do szpitala (głównie ze względu na duże rozmiary, przez co zajmował prawie połowę torby). Okazał się jednak NIEZBĘDNY. Takie maluchy lubią być ciasno otulone i potrzebują dużo ciepła (w każdym znaczeniu tego słowa 🙂 ). Ale właściwie najważniejszym argumentem za rożkiem jest to, że jeśli ułożymy dziecko na boku, to nie jest w stanie przewrócić się samo na plecki, ani brzuszek, więc można zawsze zostawiać go w bezpiecznej pozycji na boczku i nie martwić się, że jak mu się uleje, to się zachłyśnie mlekiem, lub że przewróci się na brzuszek i się przydusi. My z rożka korzystamy także w domu – na razie mój miesięczny maluch jest za mały na pościel, którą ma w łóżeczku, więc śpi w swoim rożku i bardzo go lubi, a ja jestem o niego spokojna.

Pieluchy tetrowe – to pewnie oczywiste, ale na prawdę warto zabrać. Co prawda moje dziecko właściwie sobie nie odbija, więc nie potrzebowałam ich do tego celu, ale zawsze kładłam mu pod główką w rożku na wszelki wypadek i takie wypadki się zdarzały 🙂 Dla mnie  2-3 pieluchy byłyby zupełnie wystarczające. Wszystko jednak zależy od dziecka, więc zawsze lepiej wziąć więcej.

Pieluszki – wzięłam w rozmiarze 1 i były troszkę za duże jak na początek, ale właściwie to nie przeszkadzało – po prostu trzeba było je podwijać, żeby nie wkładać kikuta pępowinowego do środka pieluszki. Co do ilości, to mi została połowa opakowania. Na dwie doby w zupełności wystarcza opakowanie z 22 pampersami.

Ubranka dla dziecka – tutaj też trochę zweryfikowałabym to, co pisałam wcześniej. Teraz wzięłabym więcej niedrapek, bo Maluch często je brudzi – wkłada do buzi, ulewa na nie pokarm itd.

Smoczek – moje dziecko za nim nie przepada, jednak raz się przydał, jak chciałam się umyć, a dziecko chciało cały dzień wisieć przy piersi, to na chwilę dało się oszukać.

 

Szpitalne Niezbędniki dla Mamy

Długopis – przydaje się np do wypełniania karty karmień

Ręczniki – jeśli korzysta się z prysznica w trakcie porodu, to ręcznik, który wykorzystamy do tego celu, może już się nie nadawać do użytku, więc warto wziąć jeden dodatkowy. Może się też przydać do klęczenia w trakcie skurczów (jeśli komuś odpowiada taka pozycja). Wtedy przynajmniej kolanom będzie wygodnie 🙂

Koszula do porodu – moja poszła od razu do kosza, ale mimo wszystko uważam, że warto mieć coś wygodnego, w czym czujemy się komfortowo. Poród jest trudnym wyzwaniem sam w sobie, więc jeśli dochodzą jeszcze dodatkowe niedogodności to poród stanie się jeszcze trudniejszy. Z doświadczenia polecam koszulę, która nie będzie za długa, ani za krótka i dlatego nie polecam męskich koszulek, chyba że są w stanie pomieścić ciążowy brzuszek i jeszcze sięgać przynajmniej do ud. Za długa koszula też będzie przeszkadzać, więc najlepsza długość to połowa uda. Poza tym, warto żeby dało się w niej karmić, bo dziecko otrzymuje się zaraz po porodzie i nie ma czasu na przebieranie. Dla mnie też ważne było, żeby koszula była lekka, bo pomimo dreszczy, przez cały poród było mi niesamowicie gorąco, więc warto pomyśleć o tym, żeby się nie ugotować.

Koszula nocna – wzięłam 2 koszule i mąż musiał je prać i przywozić mi na zmianę, dlatego jak ktoś ma taką możliwość to polecam wziąć przynajmniej 3.

Biustonosze do karmienia – myślałam, że przyda się dopiero przy wyjściu ze szpitala, jednak przy nawale pokarmu, można obudzić się w środku nocy i wszystko jest mokre bo z piersi się po prostu leje 🙂 Ja miałam ze sobą 3 biustonosze i wszystkie się przydały.

Majtki siatkowe – niezbędne! Nie mam porównania z jednorazowymi, ale wielorazowe sprawdziły się po porodzie bardzo dobrze.

Woda – najbardziej przy porodzie pomogła mi butelka niegazowanej wody i maż, który co chwilę mi ją podawał. Polecam mieć ją w torbie!

Wkładki laktacyjne – u mnie okazały się być niezbędne, bo pokarm lał się nawet jak mała nie ssała piersi, co skutkuje mokrym biustonoszem, koszulą nocną i pościelą…

Klapki –konieczne i niezbędne, bo głupio byłoby paradować w balerinach pod prysznic, a z koszulą nocną też słabo się komponuje inny rodzaj obuwia.

 

Zbędne rzeczy w torbie Dziecka:

Okrycie kąpielowe – wg najnowszych zaleceń w szpitalu na Ujastku, dzieci są kąpane dopiero w 4 dobie po porodzie, więc okrycie kąpielowe jest zupełnie zbędne, ponieważ ze szpitala wychodzi się po 2 dobach.

Ubranka dla dziecka– Kaftaniki nie przydały mi się w ogóle. Ubrałam po porodzie, ale dziecku się to zwijało na pleckach, więc już więcej nie ubierałam. Zdecydowanie lepszym pomysłem jest body z długim rękawkiem albo pajacyki.

Sudocrem – przydaje się na odparzenia, a nie do codziennego stosowania, więc moim zdaniem zbędny, a w razie czego zawsze można dowieść.

 

Zbędne rzeczy w torbie Mamy:

Ubrania na powrót do domu – zdecydowanie zbędne. Wracałam w tym, w czym przyjechałam do szpitala. Szkoda na to miejsca w torbie 🙂

Podkłady poporodowe – z pewnością jedna paczka się przyda, ale więcej nie było sensu brać, bo dostawałyśmy je od położnych. Podkłady na łóżko również były na wyposażeniu szpitala i rozdawały je położne.

Pomadka – ani razu jej nie użyłam, tak jak kosmetyków do makijażu. Nie miałam do tego kompletnie głowy.

Laktator – na szczęście nie kupowałam wcześniej, ale wiem, że czasem jest polecany do zabrania w torbie szpitalnej. Nie miałam potrzeby używać i jak dla mnie jest zbędny, bo uważam, że jak najczęściej trzeba przystawiać dziecko, żeby uczyło się ssać i samo pobudzało laktację. A w przypadku nawału pokarmu, odciąganie też nie jest zalecane, bo potem trzeba będzie odciągać cały czas. Lepiej przeczekać i laktacja się ustabilizuje i dostosuje do potrzeb Malucha.

I właściwie na tym chyba mogę zamknąć listę. Oczywiście jest ona subiektywna i wszystko zależy od szpitala, gdzie rodzimy i sytuacji w jakiej jesteśmy. Jak zwykle, czekam na Wasze opinie  w komentarzach 🙂

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

Dziękuję!

 

 

  • Kasia

    O jak mi się super trafił Twoj wpis-akurat dzisiaj razem z mężem pakowaliśmy torby do szpitala,więc odrazu zaczerpnę z Twojego doświadczenia 🙂 Jako że u mnie sytuacja niespodziewanie uległa zmianie i zamiast porodu naturalnego czeka mnie cesarskie cięcie ze względu na miednicowe położenie mojej gwiazdki,a wszystko odbędzie się w szpitalu na Siemieradzkiego z racji znajomego lekarza który tam pracuje,to i zawartość torby (a właściwie toreb bo każda z nas ma miec swoją)nieco musiałam zmodyfikować. Również zamiast kaftaników wybrałam bodziaki-choć mąż stwierdził że skoro na zaleceniach szpitalnych są kaftaniki to tak pakować ale zrobiłam po swojemu i sądze że będzie dobrze.Rożek też zapakowałam ale co prawda to prawda-zajmuje lwią część torby.No i jako że czeka mnie ok.4-5 dób w szpitalu to stwierdziłam że nie bede się cackać i najwyżej mąż zabierze coś z powrotem do domu albo dowiezie czego zabraknie 🙂

  • Cieszę się, że wpis się przydał 😉 No tak, w przypadku cesarki trzeba się już trochę inaczej spakować i wziąć pod uwagę dłuższy pobyt w szpitalu. Życzę wszystkiego dobrego i szczęśliwego rozwiązania! 🙂