Upały z brzuszkiem

Nadszedł czas letnich upałów. W takich temperaturach, jakie mamy za oknem, ciężko jest normalnie funkcjonować, a co dopiero jeszcze z dużym brzuszkiem ciążowym. Macie jakieś sposoby na radzenie sobie w taką pogodę? Spełnieniem marzeń byłby basen przed domem, ale że ja mogę co najwyżej wystawić sobie miskę do ogródka przed blokiem, to staram się szukać innych rozwiązań 🙂

Chłodzenie od środka

Podobno dieta ma największy wpływ na samopoczucie. Postanowiłam spróbować zmienić menu na letnie i orzeźwiające, szczególnie, że w tych upałach nie mam w ogóle ochoty na jedzenie – szczególnie ciepłych i ciężkich dań. Pewnie to znacie. Gdyby nie uporczywe kopanie od 4 rano,  przypominające o śniadaniu, mogłabym nie jeść do popołudnia. Wystarczyłyby mi odpowiednio schłodzone napoje w dużej ilości. No ale na szczęście moje dziecko dba o regularne posiłki, więc nie mam wyjścia 🙂

Co znalazło się w moim letnim menu?

Przede wszystkim koktajle!

Moim ideałem jest koktajl bananowy na mleku oraz truskawkowy na kefirze. To nie tylko pomysł na lekki posiłek w ciągu dnia, którym można zastąpić słodycze, ale też mocne orzeźwienie.

Nadszedł sezon owocowy, więc…

Czas na soczystego arbuza, truskawki i czereśnie (już powoli mija…), a także na kompoty owocowe. Ja gotuję je z tego, co mam w domu – mogą to być jabłka, wiśnie, agrest, czereśnie itd. Potem trzymam kilka godzin w lodówce i mogę się delektować smakiem. To takie zastępstwo za napoje gazowane, które ciągle za mną chodzą, od kiedy zrobiło się ciepło, ale które z pewnością nie są dobre dla Maluszka.

Coś konkretnego, czyli sałatki

Oczywiście nie można zapomnieć też o czymś bardziej sycącym na główne posiłki. Ponieważ w taką pogodę, czasem ciężko zjeść coś na ciepło, to moim sposobem są różnego rodzaju sałatki, które można jeść schłodzone, a zawierają odpowiednie wartości odżywcze.

 

Chłodzenie od zewnątrz

Woda w każdej postaci

Częste prysznice w letniej wodzie są świetnym rozwiązaniem. Niestety możliwe tylko wtedy, jeśli spędzamy czas w domu. Czasem jednak na mieście też czekają bardzo miłe niespodzianki. W niektórych miejscach rozciągane są zraszacze ogrodowe, dzięki czemu można się schłodzić nawet w centrum miasta. Nazywa się to „kurtyna wodna”. Pomysł jest naprawdę super i dzięki temu nie trzeba rozglądać się za strażą miejską organizując nielegalne kąpiele w fontannie na plantach. W zeszłym roku takie atrakcje można było zastać na krakowskim rynku. Spotkałam się z tym również na parkingu przy OBI. Nawet basen wystawiony przed sklepem, napełniony był wodą, w której można było zamoczyć ręce i twarz i trochę się pochlapać (to już mniej higieniczne rozwiązanie, ale gdzie tam higiena, kiedy na termometrze jest ponad 40 stopni).

Balsamy chłodzące

Na rynku dostępne są balsamy antycellulitowe z efektem chłodzącym lub rozgrzewającym. Oczywiście kupując je za pierwszym razem, nie spodziewałam się, że w ogóle będzie to odczuwalne. Po pierwszym użyciu balsamu rozgrzewającego, nie mogłam zasnąć chyba przez godzinę, bo „paliło” mnie całe ciało. W działanie antycellulitowe szybko zwątpiłam, ale jeśli chodzi o ten efekt chłodzenia, to rzeczywiście jest powalający. Ja smaruję się nim na noc, albo przed wyjściem z domu i faktycznie to działa! Zdarza mi się mieć gęsią skórkę, pomimo 30-stopniowego upału. Ale nic co dobre nie trwa wiecznie, więc tutaj oczywiście też jest haczyk. Przy wysokiej temperaturze, efekt utrzymuje się tylko kilkanaście do kilkudziesięciu minut. Nie zmienia to faktu, że i tak jest lepszy od wszystkich balsamów chłodzących po opalaniu, które próbowałam, także polecam.

Właśnie zbiera się na burze, więc to chyba czas kończyć wpis o tym jak znosić upały z brzuszkiem 🙂 Jeśli macie jakieś swoje sposoby i pomysły na to, jak radzić sobie w letnią pogodę, to podzielcie się koniecznie w komentarzach! 🙂

Podoba Ci się ten post? Jeśli tak, zostaw komentarz lub daj mi like na fb.  To mnie bardzo motywuje i dzięki temu wiem, że to co robię MA SENS!

Dziękuję!